poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Szczęście pachnące wanilią" Magdalena Witkiewicz

           

        "Szczęście pachnące wanilią" to trzecia część z serii o Milaczku. W powieści tej spotkamy się z kobietami, które mimo pracy, domu, dzieci jednoczą siły i tworzą wspaniały team.
         Milenka odnalazła swoje upragnione szczęście. Jest bardzo zakochana w Jacku oraz jego córce Zuzance. Do pełni szczęścia i "czystości" Milaczka i Jacka Zuza zwana jako Bachor nieustannie musiała im pomagać. Razem z Zofią Kruk miały pełne ręce roboty.
Ada, samotna matka rocznego Michałka ciągle miała pod górkę. Cukiernia, którą otworzyła nie prosperowała na tyle dobrze by móc opłacić rachunki i nianię. Pewnego dnia odeszła opiekunka Michałka. Zrozpaczona Ada tymczasowo ulokowała syna w cukierni. Wieść szybko się rozniosła i zaczęły schodzić się matki z dziećmi mając nadzieję iż będzie tam przedszkole. W ten oto sposób przy pomocy koleżanek zaczęły prowadzić nowy biznes. Kobiety się zaprzyjaźniły. W kawiarence spędzały mnóstwo czasu. Adzie udało się nawet wynająć część pomieszczenia przystojnemu Arkowi. Wszystko zaczęło się powoli układać. Po drodze oczywiście bohaterki miały mnóstwo zabawnych i prześmiesznych przygód....
         Moim zdaniem "Szczęście pachnące wanilią" to wspaniała, pełna humoru powieść. Czytając ją uśmiałam się do łez. Ogromną salwę śmiechu wywarła na mnie sytuacja Zofii Kruk i samochodu. Wielokrotnie zastanawiałam się skąd autorka czerpie pomysły na tak fantastyczne książki. Uwielbiam twórczość pani Magdy. Bardzo gorąco polecam.
                                                                                             Pozdrawiam A.

piątek, 28 lipca 2017

"Dom nad jeziorem" Kate Morton

                             


          "Dom nad jeziorem" to moje drugie i na pewno nie ostatnie spotkanie z powieściami Kate Morton. "Dom nad jeziorem" to powieść wielowątkowa, która rozgrywa się w różnych przestrzeniach czasowych. Długo skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne.
           Sadie Sparrow, detektyw dochodzeniówki musiała iść na przymusowy urlop. W trakcie śledztwa nie potrafiła zachować dystansu zawodowego, w skutek czego musiała na jakiś czas iść na wolne. Postanowiła odwiedzić swojego dziadka, Bertiego który mieszkał w Kornwalii. Pewnego dnia podczas spaceru odkryła ukryty dom nad jeziorem wśród kornwalijskiego lasu. Zaintrygowana tajemniczą posiadłością opowiedziała dziadkowi o swoim odkryciu. Bertie opowiedział wnuczce o tragedii która siedemdziesiąt lat temu się tam wydarzyła. W młodej policjantce obudził się instynkt detektywistyczny i postanowiła rozwikłać tę zagadkę. W poznaniu prawdy pomagał jej emerytowany policjant, który tamtej nocy prowadził tam śledztwo. Oboje doszli do wniosku iż pomocna okazałaby im się współpraca znanej autorki kryminałów Alice Edevane. Alice oraz jej starsza siostra Deborah są jedynymi żyjącymi osobami które mieszkały w posiadłości w latach 30. Dociekliwa i nieustępliwa Sadie wielokrotnie starała się skontaktować z sędziwą staruszką. W końcu się spotkały. Po konkretnej rozmowie jaką przeprowadziły, Sadie otrzymała pozwolenie na przeszukanie domu w Loeneth. Dzięki listom i dziennikom, które Sadie znalazła mogła przenieść się w lata trzydzieste i poznać mieszkańców domu. 
W latach trzydziestych XX ww rezydencji Loeneth zwanej Domem nad Jeziorem mieszkała Eleanor z mężem Anthony'm Edevane oraz ich trzema córkami Deborah, Alice i Clementine. Po powrocie z wojny Anthony nie był już takim samym człowiekiem jak przed wojną. Prześladowały go koszmary, cierpiał na depresję. Po wieloletnich staraniach na świat przyszedł mały Theo. Podczas zabawy w noc świętojańską doszło do porwania jedenastomiesięcznego chłopca. Rodzina pogrążyła się w smutku, żalu i tęsknocie. Policja oraz okoliczni mieszkańcy szukali dziecka. Niestety po czasie śledztwo zostało zamknięte i niewyjaśnione. Rodzina Edevane'ów wyprowadziła się z domu nad jeziorem.
Co stało się z małym Theo? Czy Sadie odkryje prawdę? Jaką rolę odgrywa również jej dziadek, Bertie?
               Moim zdaniem "Dom nad jeziorem" to powieść dla osób z cierpliwością. Autorka do ostatniej strony trzyma nas w niepewności. Polecam.
                                                                                                              Pozdrawiam A.

niedziela, 16 lipca 2017

"Panny roztropne" Magdalena Witkiewicz

                            


             "Panny roztropne" to dalsze losy Milaczka, ośmioletniego już Bachora, ciotki Zofii Kruk oraz nowej mieszkance Aleksandrze Pieczce. 
              Milena po zawodzie z Mariuszem powoli dochodzi do siebie. Dzięki znajomości z Bachorem i jej ojcem Jackiem zaczyna powoli wierzyć że znajdzie kiedyś swoją wymarzoną wielką miłość. Zuza bardzo stara się aby jej ojciec jak najwięcej spędzał czasu z Mileną. Wszystko byłoby jak w bajce jednak Milczek poznał Roberta. Bachor intensywnie dotrzymuje im towarzystwa starając się nie dopuścić aby pozostali sami co z czasem zaczyna irytować Milenkę. Kobieta nie wiedziała co robić gdyż podobał jej się Robert i jednocześnie marzyła o Jacku. Jednak los okazał się dla niej łaskawy i pewnego dnia Milena całując się z Robertem poznała jego narzeczoną. Kolejny zawód miłosny w jej życiu. Przekonana była iż skazana jest na staropanieństwo. Niby pod jakimś pretekstem odwiedzał ją Jacek a z czasem ona zaczęła jego odwiedzać pod pretekstem. Czy coś z tego będzie? Czy w końcu przyznają się sami przed sobą że się kochają? 
Bachor bardzo chce aby Milena była jej macochą. Jednak pełna była obaw czy owa macocha będzie dobra czy zła. W ciężkich chwilach swego życia pełna rozterek Zuza pojechała do swojej przyjaciółki Zosieńki która z ogromną cierpliwością tłumaczyła młodej damie że Milena jest dobrym człowiekiem. Kiedy jednak pewnego dnia po powrocie ze szkoły zobaczyła swojego ojca w krótkich włosach była przerażona. Myślała iż Milena nie pokocha go w takiej fryzurze i nazajutrz uciekła ze szkoły i pojechała do kościoła się modlić. A no bo skąd niby miała wiedzieć że Milenie nowy wizerunek jej ojca bardzo ale to bardzo się podoba?? 
Pani Zofia Kruk jak zwykle trzymała rękę na pulsie. Wszystko miała pod kontrolą. Ona również przeciwna była wizytom Roberta u Milaczka i razem z Zuzą na zmianę odwiedzały ją dotrzymując im towarzystwa. 
Staszek, mąż Zofii swoje mieszkanie wynajął byłej gimnastyczce Aleksandrze Pieczce. Dziewczynie bardzo podobało się w Gdańsku. Przypadkiem poznała Tomasza, z którym bardzo się zbliżyła i połączyła ich miłość. Zaprzyjaźniła się również z Mileną. Niestety wścibski pan Leon Niski, zarządca wspólnoty bardzo intensywnie uprzykrzał życie Aleksandrze. 
             Moim zdaniem "Panny roztropne" to świetna powieść, którą czyta się błyskawicznie a dzięki sporej dawce humoru uśmiech nie opuszcza nas do ostatniej strony książki. Niejednokrotnie zastanawiałam się skąd autorka czerpie pomysły na swoje książki. Za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczona. Uwielbiam powieści pisane przez panią Magdę.
                                                                                                            Pozdrawiam A.

sobota, 15 lipca 2017

"Gotuj, karm i kochaj" Monika Paluszkiewicz, Natasza Socha

             


               "Gotuj, karm i kochaj" to poradnik o tym jak gotować, dobrze się bawić, zdrowo karmić a jednocześnie mieć przyjemność z tego. Autorki pięknie opisały iż gotowanie i pichcenie nie oznacza, że jesteśmy "kurami domowymi". W tejże książce poza fajnymi, smacznymi, prostymi i szybkimi przepisami znajdziemy ciekawe wskazówki oraz prześmieszne anegdoty. Ja osobiście gotująco polecam "Gotuj, karm i kochaj". 
                                                                              Pozdrawiam A.

niedziela, 9 lipca 2017

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdalena Witkiewicz

                


        "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to powieść o tym, że w życiu aby być szczęśliwym potrzebna jest druga połówka jabłka, w tym przypadku drugie drzewko czereśni aby owocowały. Książka ta w której znajdziemy historię o miłości. Jednak nie zawsze miłość musi być szczęśliwa i spełniona. Wydarzenia z przeszłości nie dawały o sobie zapomnieć w teraźniejszości.
          Zosia Krasnopolska, na co dzień pilna uczennica, grzeczna i na pozór nudna nie miała przyjaciół. W szkole zawsze była sama. Pewnego dnia, w dzień wagarowicza aby choć trochę zyskać sympatii wśród kolegów i koleżanek z klasy postanowiła pójść z nimi na wagary. Nie wiedziała iż ta decyzja odmieni jej życie na zawsze. Karą jaką miała ponieść za swój wyczyn była opieka nad starszą kobietą, panią Stefanią. Mimo różnicy wieku bardzo się zaprzyjaźniły. Zosia traktowała panią Stefcię jak babcię i była dla niej najważniejszą osobą w życiu. Po latach wspaniałej przyjaźni i miłości pani Stefania odeszła. Zosia w spadku otrzymała willę w Rudzie Pabianickiej i mieszkanie w Gdańsku. Marek, mężczyzna w którym Zosia była szaleńczo zakochana namawiał ją na sprzedaż tej "rudery". Pewnego dnia dowiedziawszy się iż jest w ciąży natychmiast pragnęła poinformować przyszłego ojca o wspaniałej nowinie. Jednak los miał inne plany. Marek również miał dla Zosi wieści. Niemniej jednak nie tak radosne. Mianowicie przyjechał do niej poinformować ją, że w jego życiu jest inna i to już koniec między nimi. Tymczasem Zosia nie powiedziała mu o ciąży. Niewiele myśląc postanowiła wyjechać do swojego domu w Rudzie Pabianickiej. na swej drodze w nowym życiu poznała Szymona. Stali się dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi. Był z nią i przy niej w każdej chwili dobrej jak i złej. Niestety Zosi nie było dane urodzić dziecka Marka. Szymon również miał za sobą tragiczne momenty w życiu. Stracił żonę i nienarodzone dziecko. Mimo ogromnego cierpienia które przeżyli los połączył ich i skierował na wspólną ścieżkę życia. Ich przyjaźń była szczera i prawdziwa, jednak aby mogła zaowocować w miłość musieli poznać prawdę głęboko pochowaną na kilkadziesiąt lat ukrytą w willi i okolicach. Dzięki panu Andrzejowi, który był dla nich bardzo ważną osobą, ich przyjacielem poznali historię osób którzy wiele wycierpieli. Historia wielkiej, pięknej miłości która nie mogła rozkwitać...
             Moim zdaniem "Czereśnie muszą być dwie" to wspaniała i cudowna powieść a jednocześnie bardzo smutna i wzruszająca. Każdy z nas ma jakieś swoje ścieżki życiowe, jednak każda sytuacja, czasem nawet błaha ma jakieś znaczenie na przyszłość. Zwykła codzienność, sytuacje dnia codziennego ma swoje powody. Niestety nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Czasem musi wydarzyć się coś złego aby z czasem nastało coś dobrego. dzięki autorce spojrzałam z ogromną wdzięcznością w "mój prywatny dom". Mądrość zawarta w powieści otwiera oczy na rzeczywistość, na to co mamy a często tego nie doceniamy. Bardzo polecam powieść pani Magdy a jednocześnie ogromnie pragnę podziękować autorce ponieważ jej książki odgrywają ważną rolę w moim życiu.
                                                                                                     Pozdrawiam A.

czwartek, 29 czerwca 2017

"Milaczek" Magdalena Witkiewicz

                             


            "Milaczek" to przezabawna powieść w której toczą się losy zakompleksionej Milenki, jej ekscentrycznej sześćdziesięcioparoletniej ciotce Zofii Kruk oraz siedmioletniej sąsiadki Zuzanny zwanej Bachorem.
             Milena zwana Milaczkiem ma niskie mniemanie na swój temat. Brak jej wiary w siebie. Jej niska samoocena spowodowana jest jej nadwagą dlatego ciągle jest na "diecie" którą zaczyna od jutra. Jednak jej największym marzeniem jest spotkać mężczyznę na całe życie. 
Pani Zofia Kruk mimo swego wieku, w pełni korzysta z życia. W spadku po zmarłym mężu odziedziczyła pokaźny majątek. Dzięki niemu nie musiała martwić się o finanse. Zofia była kobietą elegancką, zadbana, pewną siebie. Nie brakowało jej adoratorów i wielbicieli. Jednym z nich był pan Staszek z którym prawie mieszkała. Z czasem Zosia uświadomiła sobie jak bliski jej sercu jest ów Stachu. 
Pewnego dnia Zofia będąc u dentysty wpadła na genialny pomysł. Postanowiła wyswatać Milenkę z doktorkiem Mariuszem. Randka okazała się pomyślna. Znajomość Mileny z Mariuszem nabierała kolorów. Z czasem zostali narzeczeństwem i datę ślubu mieli już ustaloną. Milena była najszczęśliwsza na świecie.
Sąsiadka z parteru siedmioletnia Zuza zwana Bachorem była nadzwyczaj inteligentnym dzieckiem. Dbała o dobro jej najbliższych. Zuzanna mieszkała z ojcem Jackiem. Intensywnie prowadziła zapiski dotyczące jego nowych koleżanek, która się nadaje na nową mamusię a która nie. Niestety żadna nie przypadła jej do gustu i "umilała" te wizyty. Biedny Jacek wciąż był samotny. Zuźka nie tylko martwiła się o ojca. Pewnego razu usłyszawszy iż emeryci są biedni i nie mają na chleb postanowiła wspomóc swoją ukochaną Zosienkę dokarmiając ją.  Bachor miał pełne ręce roboty. Musiała mieć oczy dookoła głowy. 
Szczęśliwa Milena z czasem zaczęła markotnieć. Powodem jej nieszczęścia był Mariusz. Niespodziewanie przestał się z nią spotykać, do niej dzwonić. Kobieta z czasem uświadomiła sobie że to koniec i znów jest sama. Całkiem przypadkowo zakolegowała się z Bachorem. Dzięki tej znajomości Milaczek zawarł znajomość z Jackiem, ojcem Zuzi. Jednak czy coś z tego będzie? Czy Milena zwróci uwagę na maślane oczy Jacka?
                                                                                                          Pozdrawiam A.

niedziela, 25 czerwca 2017

"Błękitny zamek" Lucy Maud Montgomery

                         


        "Błękitny zamek" to powieść o losach młodej kobiety, która marzyła o miłości.
          Valancy Stirling mając dwadzieścia dziewięć lat wciąż mieszkała z matką. Rodzina szydziła z niej i jej staropanieństwa w tym wieku. Dawali jej odczuć iż wstydzą się jej oraz faktu iż nadal nie ma męża. Valancy starała się być jak najmniej widzialna. Każdego dnia uciekała myślami do swojego Błękitnego Zamku w którym była szczęśliwa. Zatracała się również w książkach Johna Fostera. 
Pewnego dnia życie Valancy się zmieniło. Otrzymała list od doktora Trenta w którym wyjaśnił jej iż jest ciężko chora i nie ma dla niej ratunku. Wtenczas kobieta postanowiła swoje ostatnie chwile przeżyć na swój sposób. Mimo sprzeciwu rodziny wyprowadziła się z domu. Zamieszkała u Ryczącego Abla. Opiekowała się jego chorą córką Cecylią. Poznała tam Barney'a Snaith'a, który nie cieszył się dobrą opinią. Uważano go za mordercę i bandytę. Po śmierci Cecylii rodziny Valancy miała nadzieję iż wróci ona do domu niczym syn marnotrawny. Jednak kobieta miała inne plany. Postanowiła oświadczyć się Barney'owi. Wyznała mu prawdę o swej chorobie. Mimo iż wiedziała, że mężczyzna ożenił się z nią z litości i nigdy jej nie pokocha to ona pokochała go całym sercem. Kilka dni po ślubie Valancy odwiedziła rodzinę i poinformowała ich o swoim zamążpójściu. Kobieta nie oczekiwała zachwytu ze strony rodziny. 
Życie na wyspie z Barney'em i ich dom był jej wyśnionym i wymarzonym Błękitnym Zamkiem. Kobieta była bardzo szczęśliwa. 
Pewnego dnia kiedy małżonkowie wyszli na spacer w drodze powrotnej Valancy ugrzęzła na torowisku. Tuż za zakrętem zbliżał się pociąg. Mało brakowało a doszłoby do tragedii. Następnego dnia Valancy poszła do doktora Trenta aby wytłumaczył jej jak to możliwe iż przeżyła tak wielki wstrząs. Okazało się wówczas iż list który dostała rok temu skierowany miał być do innej pacjentki i zaszła ogromna pomyłka a ona jest zdrowa i będzie długo żyła. Valancy postanowiła zwrócić wolność mężowi. W drodze powrotnej spotkała słynnego ze swych maści doktora Redferna. Rodzina Valancy uważała maści i pigułki Redferna lekiem na wszystkie choroby świata. Po rozmowie z mężczyzną okazało się iż Barney jest jego synem. Po powrocie do domu chcąc napisać list do męża i wszystko mu wyjaśnić weszła do jego komnaty do której obiecała nigdy nie zaglądać aby poszukać czegoś do pisania. Tam odkryła iż jej mąż jest nie tylko synem Redferna, lecz jest również sławnym pisarzem Johnem Fosterem ...
         Moim zdaniem "Błękitny zamek" to piękna, lekka i zabawna powieść w której dzięki marzeniom łatwiej sprostać rzeczywistości. Z chęcią przeczytałabym oryginał książki pochodzący z 1926 roku.
                                                                                                                    Pozdrawiam A.