czwartek, 30 listopada 2017

"Rosół z kury domowej" Natasza Socha

                       


        "Rosół z kury domowej" to powieść o kobietach, które zostały podporządkowane obowiązkom domowym.
         Wiktoria na pozór to szczęśliwa mężatka, która mieszka w pięknym domu i nie musi martwić się o zarabianie pieniędzy. Pomimo ukończenia z wyróżnieniem studiów to jej mąż utrzymuje ich dotychczasowe wspólne dostatnie życie. Ona zaś jednak zajmować ma się domem. Do perfekcyjności ogarnęła sztukę prowadzenia domu. Nieoczekiwanie jednak pewnego dnia mąż poinformował ją iż ma kochankę. Załamana i skrzywdzona kobieta wyjechała do swojej ciotki na niemiecką wieś. Zamknięta i zaszyta w czterech ścianach chatki leczyła swe rany. Z czasem postanowiła otworzyć się na świat i wyruszyła na spotkanie z ludźmi. W ten oto sposób poznała Judith, Marę i Leę. Kobiety szybko się zaprzyjaźniły. Otóż połączyła ich wspólna rola jaką odgrywają w domu. Wszystkie są pełnoetatowymi kurami domowymi. Z czasem postanowiły gotować topless w maskach na twarzy. Filmiki, które wrzucały do sieci szybko stały się popularne. Doświadczenie to pomogło dziewczynom odzyskać wiarę w siebie...
          Moim zdaniem powieść ta jest bardzo szczera i prawdziwa. Autorka opisała życie codzienne. Niestety w większości domach to kobieta gra pierwsze skrzypce nie mając przy tym żadnych praw. Na co dzień pracują a w wolnym czasie po pracy zamiast odpocząć muszą ogarnąć dom. W książce można znaleźć wiele porad i wskazówek. Przede wszystkim jednak autorka dobitnie uświadamia aby nie podporządkowywać się stereotypom, że to kobieta musi dbać o dom i jest to tylko i wyłącznie jej zadaniem. Obowiązkami domowymi należy się dzielić. Jedynym minusem dla mnie jest wulgaryzm. Ogólnie jednak książka godna polecenia.
                                                                                                        Pozdrawiam A.

poniedziałek, 27 listopada 2017

"Pudełko z marzeniami" Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński

               

 
        Na początek chciałabym wspomnieć o cudownej postaci pani Wiesi, która była wyjątkową osobą w powieści Magdaleny Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli". Otóż pani Wiesława to starsza pani, która mieszka w kamienicy przy ul. Przytulnej. Pomimo swego wieku jest kobietą nowoczesną ponieważ gazety czyta, telewizję ogląda i nawet internet ma. W wolnych chwilach przesiaduje przy oknie czuwając nad dobrem mieszkańców. Swoją słynną naleweczką ku zdrowotności pojednała wiele osób. Pani Wiesia bardzo le to bardzo nie lubiła kłopotów. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kochana pani Wiesia występuje w powieści "Pudełko z marzeniami".
         Malwina inspirowana słowami swojego ukochanego Radosława postanowiła rzucić wszystko i wyjechać. Podczas kiedy mężczyzna wyjechał na kilka dni aby móc w spokoju pomedytować Malwina kupiła małą restaurację i mieszkanie nad nią w Miasteczku. Kobieta była bardzo szczęśliwa. Radosław natomiast nie podzielał jej radości. Postanowił wyjechać za granicę aby wspomóc finansowo Malwinę. Dziewczyna czekała na jego powrót ponad półtora roku. Niestety ani nie doczekała się ukochanego ani obiecanej pomocy. Swoją ciężką pracą restauracja nabierała rozpędu. Pewnego dnia w piwnicy w której znajdowała się figurka świętego Ekspedyta  Malwina znalazła pudełko do którego kiedyś wrzucano skargi. Postanowiła odnowić je i przerobić na pudełko do którego będzie wrzucało się kartki z marzeniami. Pewnego dnia do Malwiny przyjechała babcia Janina z Francji. Starsza pani razem z panią Wiesią tworzyły wspaniały duet.
Michał, który został zdradzony przez narzeczoną oraz swojego przyjaciela wszystko stracił. Jego ciotka z którą mieszkał w dzieciństwie na łożu śmierci wyznała mu iż jego rodzina podczas II wojny światowej w Miasteczku ukryła skarb. Niewiele się nad tym zastanawiając Michał pojechał do małej wioski w poszukiwaniu cennego skarbu. Zamieszkał w kamienicy w której pani Wiesia dba o swoich lokatorów. Poznał również naleweczkę sąsiadki ku zdrowotności oczywiście. Michał starał się odnaleźć ukryty majątek nie rzucając się w oczy. Pani Wiesia miała poważne plany względem Michała i ... Malwinki.
          Moim zdaniem powieść ta to przewrotna, fantastyczna i z dużą dawką poczucia humoru. Odnośnie marzeń to tak jak w poprzednich powieściach autorki wystarczy tylko w nie wierzyć a na pewno się spełnią. Książka tak mnie pochłonęła że przeczytałam ją w jedno południe. Polecam. 
                                                                                                          Pozdrawiam A.

niedziela, 26 listopada 2017

"Siostra burzy" Lucinda Riley

                            


            "Siostra burzy" to druga część cyklu o siostrach, które zostały zaadaptowane przez Pa Salta. Autorka przedstawia historię Alkione, która dzięki wskazówkom ojca odnajdzie swą przeszłość.
            Ally znana żeglarka podczas regat poznała przystojnego Theo z którym spędziła wspaniałe chwile. Bardzo się w sobie zakochali. Niestety szczęście Ally zburzyła wiadomość o śmierci jej adopcyjnego ojca Pa Salta. Wróciła do rodzinnego domu nad Jeziorem Genewskim. Wraz z pozostałymi siostrami Ally otrzymała tajemniczą wskazówkę, która miała naprowadzić ją na poznanie prawdy o swoim pochodzeniu. Kobieta postanowiła nie zagłębiać się w swoją przeszłość. Skupiła się na swojej przyszłości i zbliżających się regat w których razem z Theo i pozostałą załogą mieli wystartować. Pomimo straty ojca dziewczyna postanowiła wziąć się w garść. Los jednak jej nie oszczędzał. W trakcie trwania regat Theo postanowił odprawić ukochaną na brzeg gdyż pogoda i warunki nie sprzyjały ich bezpieczeństwu. Kilka godzin później Ally dowiaduje się o tragicznym wypadku Theo. W ciągu kilku dni straciła dwie najważniejsze osoby w życiu. Ogromnym wsparciem okazała się Celia, matka Theo. Pewnego dnia Ally postanowiła pójść śladem zostawionych wskazówek i poznać prawdę o sobie. Poznała historię która wydarzyła się ponad 100 lat temu...
Anna Landvik była prostą wiejską dziewczyną o anielskim głosie która mieszkała w głębokiej prowincji. Pewnego dnia jej talent został odkryty przez Herr Bayera. Zabrał on Annę do wielkiego miasta do Christianii i zaopiekował się nią. Dziewczyna szybko przyzwyczaiła się do luksusu. W teatrze w którym występowała do premiery "Peer Gynt" z muzyką Edwarga Griega poznała młodego mężczyznę który grał w orkiestrze. Jens Halvorsen nie zniechęcał się odmowami Anny i adorował ją każdego dnia. W końcu kobieta mu uległa i spotykali się potajemnie. Anna odnosiła sukcesy, była wielką gwiazdą. W momencie w którym Anna odrzuciła oświadczyny Herr Bayera Jens został wyrzucony z orkiestry. Postanowił wyjechać z Christianii. Anna dla swojej miłości zostawiła swoje dotychczasowe luksusowe i wygodne życie i wraz z Jensem wyjechali do Lipska. Czar szybko prysł. Jens odnosił sukcesy am Anna samotnie siedziała w domu. Pewnego razu Jens wyjechał i zostawił ukochaną na pastwę losu nieznanego miasta. Anna poznała co to brud, bieda i ubóstwo. Straciła również dziecko. Jens nie okazał współczucia. Pomocną dłoń do kobiety wyciągnął Edward Grieg...
Ally ze smutkiem poznała historię Anny sprzed ponad wieku. Wciąż jednak nie wiedziała w jaki sposób może być spokrewniona ze słynną śpiewaczką. W odpowiedzi na te pytania pomógł jej Thom.Dzięki niemu poznała dalsze losy potomków Anny. Thom był synem Felixa Halvorsena. Ally chciała go poznać i z nim porozmawiać. Dzięki rozmowie kobieta dowiedziała się iż Felix jest jej ojcem a Thom bratem bliźniakiem. Dowiedziała się również, że jest w ciąży. Była bardzo szczęśliwa, że jakaś cząstka jej ukochanego Theo już na zawsze będzie przy niej...
                Moim zdaniem "Siostra burzy" to bardzo smutna historia o nieszczęśliwej miłości.
                                                                                                                             Pozdrawiam A.

niedziela, 12 listopada 2017

"Moja afrykańska miłość" Corinne Hofmann

                           


             "Moja afrykańska miłość" opisuje powrót autorki po wielu latach do swojej afrykańskiej rodziny.
              Corinne, która przed czternastu laty wraz z małą Napirai uciekła od męża z Afryki postanowiła ich odwiedzić. W trakcie podróży do Kenii zmagała się z nerwowymi pytaniami które ją dręczyły. Jak jej afrykańska rodzina zareaguje na jej przyjazd? Jak zachowa się Lketinga? Co zrobi i powie Mama? Po długiej podróży i wielu latach nieobecności Corinne w końcu spotyka się z rodziną w Barsaloi. Jest pod wrażeniem jak zmieniła się cywilizacja w tym świecie. Co prawda daleka droga przed mieszkańcami do pełnej cywilizacji jednakże kobieta jest zaskoczona zmianami które  nastąpiły.  Wszyscy przyjęli ją bardzo życzliwie. Nawet Lketinga nie stwarzał problemów. Mimo wszystko traktował ją jako swoją żonę. James, młodszy brat Lketingi z którym Corinne korespondowała przez te wszystkie lata był również ej tłumaczem w rozmowie z mamą. Dla kobiety teściowa jest najważniejszą osobą, którą bardzo szanuje. Pomimo obaw teściowa przyjęła ją bardzo ciepło i serdecznie. Hofmann zwiedzała miejsca w których żyła przez cztery lata. Wyprawa była pełna wzruszeń i powrotem do przeszłości.
             Moim zdaniem książka ta opisuje jak zmieniła się Afryka. Autorka powróciła po wielu latach do miejsca w którym przeżyła swą wielką miłość.
                                                                                                                    Pozdrawiam A.

środa, 8 listopada 2017

"Żegnaj Afryko" Corinne Hofmann

                                


       "Żegnaj Afryko" to dalsze losy Białej Masajki, która po czterech latach życia w buszu wraz ze swoją córką Napirai ucieka z Kenii.
        Corinne po tym jak wyjechała z Kenii i wróciła do Szwajcarii zamieszkała u swej matki i jej partnera. Pierwsze miesiące były dla niej bardzo trudne. Ponownie musiała nauczyć się i przystosować do życia w cywilizowanym świecie. Uświadamia sobie jak pobyt w Afryce ją odmienił. Ogromnym wsparciem dla kobiety i jej córki jest jej matka ze swym partnerem oraz przyjaciółki z klubu samotnych matek. Z czasem Corinne odzyskuje siły. Zaczęła uporządkowywać swe życie. Znalazła pracę, mieszkanie. Wszystko zaczyna powoli się stabilizować. Wspomnienia z przeszłości nadal powracają do niej. Dzięki korespondencji z młodszym bratem Lketingi, James'em kobieta dowiaduje się jak się wiedzie jej kenijskiej rodzinie. Bardzo tęskni za swoją teściową. Na tyle ile może wspiera ich finansowo. Z czasem przyjaciółki namawiają ją aby swoje losy z Kenii przelała na papier i wydała książkę. Początkowo do tego pomysłu podchodziła sceptycznie. Jednak z czasem pod wpływem wspomnień sięga po kartkę i zaczyna pisać. Okazało się to dla niej w pewien sposób oczyszczeniem. Książka odniosła ogromny sukces. Czytelnicy proszą ją o dalsze losy. Corinne na swej drodze spotkała znajomego ze szkoły, Marcusa. Już od młodych lat zawsze mieli się ku sobie. Połączyła ich wielka miłość. Wbrew obawom Napirai zaakceptowała i polubiła Marcusa. Pewnego dnia Corinne zapragnęła wspiąć się na szczyt góry Kilimandżaro. Dzięki tej wyprawie uświadamia sobie iż jej miejsce i dom jest przy Napirai i Marcusie w Szwajcarii.
         Moim zdaniem w tej relacji autorki spotkamy się z ogromną siłą jaka tkwi w człowieku. Ponownie podziwiam odwagę, upór i determinację autorki. Jej siła jest imponująca. Udowadnia iż człowiek z każdej sytuacji jest w stanie się podnieść i żyć dalej. Chciałabym mieć w sobie tyle siły i odwagi co Corinne.
                                                                                                                     Pozdrawiam A.

poniedziałek, 6 listopada 2017

"Biała masajka" Corinne Hofmann

                                  


              "Biała masajka" to wspomnienia bohaterki a jednocześnie autorki z pobytu w Kenii w Afryce. Przez kilka lat czuła się w tym dzikim kraju jak w domu.
              Corinne wraz ze swoim przyjacielem przyleciała do Afryki na urlop. W trakcie pobytu spotkała pięknego wojownika Samburu, Lketingę. Spotkanie to wywróciło do góry nogami całe jej dotychczasowe życie. Mianowicie kobieta postanowiła zrezygnować ze wszystkiego; z domu, pracy, rodziny, Szwajcarii. Zamieszkała ze swoją miłością w buszu. Początkowo wszystko układało się dobrze. Z czasem jednak ich kultury, zwyczaje, obyczaje stawały się przeszkodami na drodze do szczęścia. Corinne niejednokrotnie udowodniła iż potrafi poświęcić się i dostosować do życia w dziki kraju. Lketinga na swój sposób również się starał. Po przykrych doświadczeniach w urzędach kobieta w końcu poślubiła swego wojownika. Po kilku miesiącach na świat przyszła Napirai. Corinne wiele przeszła i dzielnie to znosiła. Doświadczyła głodu, brudu, nędzy jak i ciężkich poważnych chorób. Jednak nie poddała się. Miłość do Lketingi dodawała jej sił. Kryzys nastąpił w momencie kiedy mężczyzna zaczął coraz częściej pić. Stał się podejrzliwy, chorobliwie zazdrosny. Swoją nieufnością powoli zaczął niszczyć to piękne uczucie którym darzyła go Corinne. Zaczął posądzać ją o zdradę. W każdym mężczyźnie z którym rozmawiała widział jej kochanka. Twierdził również iż Napirai nie jest jego córką. W tym momencie kobieta zaczęła oddalać się od męża. Jednak w dalszym ciągu walczyła o ich miłość. Aczkolwiek zazdrość Lketingi doprowadziła do tego iż Corinne się wypaliła. Uświadomiła sobie iż z wielkiej miłości którą do niego czuła nic nie pozostało, jedynie tylko nienawiść. Pragnęła jak najszybciej uciec z Kenii wraz z córeczką. Jednak bez zgody męża nie mogła zabrać ze sobą dziecka...
               Moim zdaniem relacja bohaterki jest smutna a zarazem piękna. Owszem dziwię się autorce jak można być tak naiwnym? Jednak nie mnie jest to oceniać. Osobiście bardzo podziwiam panią Corinne za jej odwagę, determinację. Obejrzałam również film i jestem nim ogromnie rozczarowana. Zdaję sobie sprawę, że nie da się w 100% odzwierciedlić książki ale to co ujrzałam w filmie to kompletna porażka. Naturalnie filmu nie polecam, jednak książkę polecam. Pomimo wielkiej miłości można się z niej dowiedzieć jak się żyje w Kenii, jakie tam panują tradycję i wiele ciekawych opisów choćby dotyczących natury, zwierząt w tym nieznanym kraju.
                                                                                                          Pozdrawiam A.

środa, 1 listopada 2017

"Zielona mila" Stephen King

                                         


                   "Zielona mila" ... cóż miałabym napisać o tej powieści na wstępie biorąc pod uwagę fakt iż jest ona znana na całym świecie? Akcja powieści toczy się w latach trzydziestych i opowiada o ludziach którzy pracują w więzieniu na bloku w którym wykonywana jest kara śmierci.
                    Paul Edgecombe będąc już starym i zmęczonym człowiekiem mieszka w domu starców. Tam zaprzyjaźnił się z Elaine. Kobieta widząc jak zmaga się z przeszłością doradziła mu aby przelał na papier to co go dręczy.
W czasach kiedy panował Wielki Kryzys Paul był głównym strażnikiem więzienia Cold Mountain. Jego praca polegała na wykonywaniu wyroków kary śmierci poprzez krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Paul miał w swoim zespole zaufanych ludzi Brutusa, Deana i Harry'ego. Tworzyli zgrany zespół. Na ich blok dołączył również nie chciany Percy, który na każdym kroku afiszował się swym nepotyzmem. Biorąc pod uwagę ciężkie czasy pozostali musieli tolerować bezczelnego Precy'ego. W roku 1932 do zielonej mili jako klienci Starej Iskrówy pojawili się Eduard Delacroix, William Wharton oraz John Coffey. Pewnego dnia odwiedziła ich mysz, Pan Dzwoneczek. Zaopiekował się nią Del. Wharton nazywany przez strażników Dziki Bill był szalony pod każdym względem i dał się we znaki Paul'owi i jego kolegom. Tylko z John'em nie mieli kłopotów. Pomimo swych gabarytów był na ogół cichy i spokojny. Pewnego dnia Coffey nalegał aby odwiedził go Paul tłumacząc iż chce mu tylko pomóc. Wtenczas Edgecombe chorował na paskudną infekcję dróg moczowych. Resztkami sił klawisz podszedł do więźnia łamiąc przy tym regulamin. Coffey jakby nigdy nic poprzez dotyk uzdrowił go. Po raz pierwszy olbrzym z wiecznie załzawionymi wielkimi oczyma ujawnił swój dar. Z czasem Paul nabierał coraz większej pewności o jego niewinności...
                     Moim zdaniem "Zielona mila" to smutna historia ludzi którzy pracowali w więzieniu oraz samych więźniów. Kiedy po raz pierwszy obejrzałam film przekonana byłam iż jest on na faktach autentycznych. Oglądałam go wiele razy i za każdym razem płakałam. Tak samo było z książką. Pomimo tego iż jest to tylko fikcja to muszę przyznać iż jest to bardzo dobra fikcja. Przyznam się również, że było mi trochę dziwnie czytać coś co już znałam , coś co wiedziałam co będzie później, jak się zakończy. Jednak jest to wzruszająca powieść która warta jest każdej uwagi. Polecam.
                                                                                                                       Pozdrawiam A.