czwartek, 23 kwietnia 2020

"Czerwone światło hańby" Graham Masterton


         "Czerwone światło hańby" to thriller w którym spotkamy się z rynkiem seksbiznesu. Mianowicie chodzi o handel żywym towarem, zmuszaniu nieletnich dziewcząt do prostytucji jak również korupcja wśród policjantów.
          Detektyw nadkomisarz Katie Maguire prowadzi sprawę tajemniczego morderstwa. Ofiarą jest czarnoskóry mężczyzna.Jednak pozbawiono go obu dłoni oraz znacznie dużej części twarzy co uniemożliwia jego identyfikacji. W trakcie śledztwa pojawiają się kolejne zwłoki bez dłoni i twarzy. Sprawa staje się poważna. Katie wraz ze swoim zespołem starają się rozwikłać zagadkę. Wszelkie tropy prowadzą do ludzi którzy nielegalnie prowadzą usługi seksualne zmuszając małoletnie dziewczyny do prostytucji. Po drodze pojawiają się kolejne ofiary. Katie uparcie dąży do poznania prawdy. Odkrywszy schemat którym posługuje się morderca, Katie mogła przewidzieć kolejny krok. W końcu udaje jej poznać i stanąć twarzą w twarz z zabójcą. Okazuje się iż jest ona młodą i piękną czarnoskórą kobietą która pragnie pomścić śmierć swojej siostry...
W międzyczasie w życiu prywatnym Katie bywa różnie. Mimo iż John został z nią i nie wyjechał do Ameryki to jednak nie potrafi się odnaleźć w Irlandii. Para przechodzi kryzys. Wszystko wskazuje na to iż John jednak zostawi ukochaną i wyjedzie do Ameryki.
           Moim zdaniem powieść ta gwarantuje grę na emocjach. Sytuacje i sceny opisane bardzo wyraźnie i szczegółowo dzięki czemu łatwo sobie je wyobrazić. Lekturę czyta się szybko i przyjemnie. Jak dla mnie cykl Katie Maguire to mistrzostwo. Polecam.
                                                                                                           Pozdrawiam A.

piątek, 17 kwietnia 2020

"Złodzieje książek" Matthew Pearl


        "Złodzieje książek" jest to moja pierwsza osobista i prywatna porażka gdyż mimo ogromnych chęci, samozaparcia i wytrwałości nie udało mi się przebrnąć do końca powieści. Wielokrotne próby i podejścia spaliły na panewce. Czuję smutek i jednocześnie złość na siebie ale niestety lektura okazała się słaba, nudna i nieciekawa. "Złodzieje książek" to moja pierwsza w życiu książka której nie dałam rady przeczytać do końca. Decydując się na kupno tej pozycji zainspirowała mnie recenzja na ostatniej stronie, piękna okładka myślałam że będzie to coś fajnego, pięknego gdyż uwielbiam czytać książki a tu coś o książkach! Myślę sobie kurcze to będzie coś! Widocznie miałam inne wyobrażenie o danej pozycji niż okazała się w rzeczywistości kiedy zaczęłam ją czytać. Widocznie nie została ona napisana dla mnie. Aczkolwiek nie mówię nie! gdyż może w dalekiej przyszłości powrócę do niej i uda mi się ją przeczytać do końca. Jeśli zaś chodzi o treść i fabułę to nie jestem  w stanie wiele się na ten temat wypowiedzieć. Po przeczytaniu prawie połowy książki mogę stwierdzić iż autor opisał sytuację na rynku wydawniczym na przełomie XIX - XX w. Wtenczas bukinierzy (piraci, złodzieje) poszukiwali cennych rękopisów pisarzy aby sprzedać je wydawnictwom. Pen Davenport, bukinier postanowił wykraść powieść sławnego Roberta Louisa Stevensona. W tym celu udaje się na wyspę Samoa na której przebywa pisarz. 
Autor bardzo szczegółowo i dokładnie opisywał sytuacje, wydarzenia, miejsca, okolice dosłownie wszystko przez co było to za nudne i wyszło z tego masło maślane. Jak dla mnie było tego za dużo przez co czytanie bardzo mnie męczyło. Nie spodziewałam się że kiedykolwiek w życiu powiem iż czytanie mnie męczyło :( Najciekawsze w lekturze są cytaty rozpoczynające rozdziały:

           "Pewnych książek wolno jedynie kosztować, inne powinno się połykać, są też nieliczne, które należy przeżuwać i smakować".
                                                                                              Francis Bacon

        "[...] książki pełnią dwie funkcje.
           - Mogą nas ukołysać do snu lub zmieniać, kawałek po kawałeczku [...] Jedna funkcja jest bierna, druga czynna- ożywiająca- ale obie są wartościowe [...] "
                                                                                                  fragment książki

        "Szerokie wody literatury nie są chronione, a ci, którzy po nich żeglują, muszą się liczyć z tym, że zostaną ograbieni"
                                                                                                  fragment książki
               

wtorek, 14 kwietnia 2020

"Gdy nadejdzie jutro" Sidney Sheldon


      "Gdy nadejdzie jutro" to powieść o trudach życia dnia codziennego mając kryminalną przeszłość.
       Tracy Whitney jest szczęśliwa i zakochana. Kobieta spodziewa się dziecka. Wspólnie z Charlie'm planują ślub. Jednak pewnego dnia życie Tracy się zmienia. Policjant informuje ją o samobójstwie jej matki. Tracy leci do Nowego Orleanu. Na miejscu dowiaduje się przykrych wiadomości. Postanawia rozmówić się z osobą która zniszczyła jej matkę i dlatego ona się zabiła. Naiwna Tracy myślała iż uda oczyścić dobre imię swojej matki. Została wrobiona w próbę morderstwa oraz kradzież cennego obrazu. W sądzie usłyszała jak skazują ją na 15 lat więzienia. Została sama, narzeczony Charlie się od niej odwrócił. Jednak życie z więzieniu nauczyło ją przetrwania. Postanowiła pomścić wszystkich którzy skrzywdzili ją i jej matkę. Po wcześniejszym zwolnieniu i opuszczenia murów więziennych Tracy skrupulatnie wdrażała swój plan zemsty w życie. W momencie kiedy osiągnęła swój cel poczuła spokój i postanowiła zacząć od nowa. Jednak kryminalna przeszłość stawała dziewczynie na drodze. Bez pracy i pieniędzy załamana Tracy nawiązała współpracę jubilerem który organizował kradzieże. Początkowo Tracy wzbraniała się przed kradzieżą bojąc się powrotu za kratki. Z czasem jednak stała się jedną z najlepszych w tej profesji.Podczas pewnego wyjazdu służbowego na drodze Tracy pojawił się Jeff Stevens. Okazał się on równie dobry w swojej pracy co ona. Oboje byli inteligentni i dobrymi złodziejami. Niekiedy pracowali razem. Z czasem policja zaczęła deptać im po piętach. Jednak para zawodowych włamywaczy inteligentnie robiła ich w balona...
       Moim zdaniem powieść ta jest doskonałym thrillerem. Czyta się ją bardzo szybko. Autor przedstawił jak z niewinnej i bezbronnej osoby bohaterka stała się perfekcyjną złodziejką. Najciekawsze jest to iż lektura jest nieprzewidywalna. Jedynym minusem są błędy w druku które mi przeszkadzały. 
                                                                                                              Pozdrawiam A.

piątek, 10 kwietnia 2020

"Dopuszczalne ryzyko" Robin Cook

                         


         "Dopuszczalne ryzyko" to powieść w której autor porusza ważny problem dotyczący wpływu i skutków ubocznych stosowania leków. Jednocześnie przeplatana jest historia sprzed trzystu lat.
         Kim po rozstaniu z Kinnardem nie zamierza na razie angażować się w nowy związek. Jednak jej kuzyn Stanton ma inne plany wobec niej. Postanowił zapoznać swoją kuzynkę ze znanym biochemikiem Edwardem Armstrongiem mając nadzieję że zgodzi się on dzięki temu na wspólne interesy. Kim i Edward szybko przypadli sobie do gustu. Z dnia na dzień zaczyna coraz bardziej iskrzyć między nimi. Edward dowiedziawszy się iż Kim spokrewniona jest z kobietą, która w XVII w. została powieszona za czarną magię. Postanowił pomóc ukochanej rozwikłać zagadkę sprzed ponad trzystu lat. Na wieść iż Kim odziedziczyła majątek majątek w Salem naukowiec mało nie oszalał z podekscytowania. Udali się do miasteczka które owiane jest sławą o czarownicach z Salem. Zwiedzając okolicę i stary dom w którym mieszkała antenatka Kim, Elizabeth Stewart, Edward odkrył w piwnicy że przyczyną "opętania" Elizabeth mógł być grzyb o działaniu halucynogennym. W swoim laboratorium zaczął badać pobrane próbki ze starego domu. Kim postanowiła wyremontować stary dom w Salem i w nim zamieszkać. Z czasem Edward odkrył iż grzyb z Salem może okazać się wspaniałym lekiem na depresję. Pewnego wieczoru podczas kolacji naukowiec przedstawił swój pomysł Stantonowi proponując mu wspólną firmę produkującą leki na depresję o nazwie Ultra. Laboratorium miało się mieścić koło domu w Salem w którym Kim i Edward mieli wspólnie zamieszkać.. Armstrong skompletował swój sześcioosobowy zespół. Naukowcy pracowali w szaleńczym tempie. Eksperymenty leku na zwierzętach wypadają obiecująco więc załoga postanowiła osobiście testować Ultrę. W międzyczasie Kim szukała jakichkolwiek dowodów na oczyszczenie swojej potomkini z zarzucanego jej paktu faustowskiego. Z dnia na dzień Edward i jego pracownicy zmienili swoje zachowanie. Kim obawiała się wybuchów złości ukochanego i jego niespodziewanym szybkim opanowaniem. Coraz częściej zapominał on o najzwyklejszych obowiązkach jak np. nakarmienie psa. Kim z niepokojem obserwowała jakie skutki uboczne zachodzą w naukowcach odkąd zaczęli brać antydepresanty. Próbowała rozmawiać o tym z Edwardem lecz bezskutecznie. Z dnia na dzień osobliwość testerów leku ulegała coraz większemu zezwierzęceniu... 
          Moim zdaniem powieść ta to fenomenalny thriller medyczny powiązany z zagadką z przeszłości. Lektura bardzo przypadła mi do gustu gdyż uwielbiam powieści z tajemnicą w tle. Dlatego też poszukiwania Kim odpowiedzi skradły moje serce. Jak wspomniałam na wstępie autor poruszył ważny temat jakim jest sięganie po leki na każdą dolegliwość. W dzisiejszych czasach rynek farmaceutyczny kwitnie i są różne specyfiki od wszystkiego. Jednak zanim skusimy się na dany lek warto zastanowić się czy aby to konieczne gdyż skutki uboczne mogą być nieprzewidywalne...
                                                                                                                 Pozdrawiam A.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

"Upadłe anioły" Graham Masterton

                 

        "Upadłe anioły" to druga część serii o Katie Maguire. Tym razem autor opisuje pedofile księży. 
        Katie Maguire po śmierci męża związała się z John'ym. Była z nim szczęśliwa i pierwszy raz w życiu czuje się kochana. Niestety ukochany musi sprzedać rodzinną farmę i wyjechać do San Francisco. John proponuje Katie aby pojechała z nim. Jednak czy kobieta będzie potrafiła zostawić całe swoje życie w Cork i wyjechać? W międzyczasie nad rzeką znaleziono zwłoki księdza. Sprawą kieruje komisarz Maguire. W trakcie śledztwa pojawia się następna ofiara, również ksiądz. Oboje przed śmiercią przeżyli niewyobrażane katusze a na koniec zostali wykastrowani. Czym sobie zasłużyli na taką śmierć? Całość przypomina hiszpańską inkwizycję. Katie szuka odpowiedzi w Kościele. Jednak władze Kościoła nie ułatwiają jej pracy. Na światło dzienne wychodzi sytuacja sprzed trzydziestu lat w Sierocińcu Świętego Józefa. Nieustępliwa Katie mimo braku współpracy duchownych odkrywa iż czterech księży stworzyło niesamowity chór liczący szesnastu niewinnych chłopców których wykastrowano aby mieli anielskie głosy. Po trzydziestu latach trzech mężczyzn z dawnego chóru postanowiło ukarać duchownych za wyrządzone im krzywdy fizyczne i psychiczne. Władze Kościoła za wszelką cenę starają się ukryć grzechy księży aby wieść o molestowaniu i kastracji nie opuściła kościelnych murów. Czy Katie zdąży na czas aby uratować pozostałe ofiary zemsty? Jaką decyzję podejmie w sprawie John'ego?
        Moim zdaniem powieść ta skłania czytelników do refleksji i przemyśleń. Autor podejmuje ważne i trudne tematy o których nie mówi się na co dzień. Sięgając po lekturę przygotowana byłam na natychmiastową, mocną i pełną wrażeń akcję jak to było w pierwszej części serii. Jednak tym razem kilkadziesiąt pierwszych stron są w miarę delikatne i opisują zmagania bohaterki ze śledztwem oraz życiem prywatnym. W momencie kiedy w fabule pojawia się druga ofiara akcja nabiera tempa i szczegółowych opisów. Fajne jest również to że mimo iż jest to cykl Katie Maguire można czytać bez chronologii gdyż nie są ze sobą powiązane. Polecam bo jest to naprawdę bardzo dobry kryminał.
                                                                                                         Pozdrawiam A.

sobota, 4 kwietnia 2020

" I nie było już nikogo" Agata Christie"

                   


            " I nie było już nikogo" to moje pierwsze spotkanie z autorką. Spotkamy się tu z doskonałą zbrodnią zaplanowaną w każdym stopniu.
            Tajemniczy gospodarz pan U.N. Owen zaprasza dziesięcioro gości na swoją Wyspę Żołnierzyków w Devonie. Na miejscu okazuje się iż właściciel nie zdążył przyjechać by powitać swoich gości. Para służących dostała wytyczne jak mają zaopiekować się przybyłą ósemką gości. Wszyscy, cała dziesiątka mieszkańców wyspy odizolowana jest od społeczeństwa. Postanawiają się rozgościć. W każdym pokoju wisi dziecięca rymowanka:

          Raz dziesięciu żołnierzyków
          Pyszny obiad zajadało,
          Nagle jeden się zakrztusił -
          I dziewięciu pozostało.

         Tych dziewięciu żołnierzyków
         Tak wieczorem balowało,
         Że aż jeden rano zaspał -
        Ośmiu tylko pozostało.

        Ośmiu dziarskich żołnierzyków
        Po Devonie wędrowało,
        Jeden zostać chciał na zawsze ...
        No i właśnie tak się stało.

        Siedmiu żołnierzyków zimą
        Do kominka drwa rąbało,
        Jeden zaciął się siekierą -
        Sześciu tylko pozostało.

        Sześciu wkrótce znęcił miodek;
        Gdy go z ula podbierali,
        Pszczoła ukłuła jednego
        I tylko w piątkę zostali.

        Pięciu sprytnych żołnierzyków
        W prawie robić chce karierę;
        Jeden już przymierzył togę ...
        I zostało tylko czterech.

        Czterech dzielnych żołnierzyków
        Raz po morzu żeglowało;
        Wtem wychynął śledź czerwony,
        Zjadł jednego, trzech zostało.

        Trójka miłych żołnierzyków
        Zoo sobie raz zwiedzała;
        Gdy jednego ścisnął niedźwiedź -
        Dwójka tylko pozostała.

        Dwóch się w słonku wygrzewało
        Pod błękitnym, czystym niebem,
       Ale słońce tak przypiekło,
       Że pozostał tylko jeden.

       A tej jeden, ten ostatni
       Tak się przejął dolą srogą,
       Że aż z żalu się powiesił,
       I nie było już nikogo.

Szybko zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jeszcze tego samego wieczoru umiera pierwszy z gości. Reszta uznaje to za przykry wypadek. Przy śmierci drugiej osoby uświadamiają sobie iż to nie jest przypadek i ktoś chce ich zabić. Kolejne morderstwa przypominały te które opisane wypadki były w wierszyku. Reszta gości stała się podejrzliwa. Morderca bądź morderczyni musi być wśród nich. Giną kolejne osoby aż pozostaje tylko jedna która wiesza się w swoim pokoju i nie ma już nikogo na Wyspie Żołnierzyków...
          Moim zdaniem powieść ta to wielkie dzieło i mistrzostwo. Akcja dzieje się pod koniec lat 30. XX w a lektura wydana została w 1939 r. Akcja trzyma w napięciu do ostatniej strony i wodzi za nos. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Akcja rozgrywa się bardzo szybko przez co lekturę czyta się bardzo szybko. Zdecydowanie polecam.
                                                                                                           Pozdrawiam A.