wtorek, 5 grudnia 2017

"Wymarzony dom" Magdalena Kordel

                           


          "Wymarzony dom" to moje pierwsze spotkanie z autorką. Jestem pod wrażeniem tego jak ważne problemy natury ludzkiego nieszczęścia zostały poruszone. Wydawać by się mogło, że będzie to ciężka lektura jednak okazała się przyjemna.
            Magda nazywana jako Madelaine podjęła ważną decyzję życiową. Postanowiła zakończyć swój związek oraz odejść z pracy. Na szczęście była zabezpieczona finansowo. Pewnego dnia pod wpływem impulsu kobieta kupiła dom od zdesperowanej matki swej najlepszej przyjaciółki Klary. Nazajutrz z bolącą głową łudziła się iż to był tylko sen. Niestety okazało się to szczerą prawdą. Wtenczas Madelaine zdecydowała wyjechać z Warszawy aby zobaczyć swój nowy dom w Malowniczem. Na miejscu pełna obaw przed tym co ją czeka ujrzała ładny, duży dom. Co prawda wymagał on odświeżenia gdyż długo nikt w nim nie mieszkał. Dziewczyna nie zniechęciła się. Poznała mieszkańców, którzy wszyscy się znali i okazali się życzliwi. Magda szybko się zaaklimatyzowała. Na jej drodze pojawiła się małą Marcysia, która szybko została pokochana przez Magdę. Dziewczynka wraz ze swoją starszą siostrą Anią po śmierci rodziców zamieszkały u dziadków. Jednak dziadkowie nie poczuwali się w obowiązku aby zapewnić wnuczkom szczęśliwy dom. W domu panowały libacje alkoholowe, kręciło się podejrzane towarzystwo. Dziewczynki nie były tam szczęśliwe. Często uciekały na poddasze na którym mogły zamknąć się od środka. Magda starała się pomóc dziewczynkom. Pewnego dnia do Malowniczego przyjechała Julia, która szukała pani Krysi. Z listu który znalazła w rzeczach swojej zmarłej matki dowiedziała się iż właśnie pani Krystyna jest w stanie pomóc Julii w poznaniu prawdy o przeszłości swego ojca. Dziewczyna zamieszkała u Magdy. Madelaine coraz częściej uświadamiała się w przekonaniu iż właśnie tu jest jej miejscem na ziemi i czuje się szczęśliwa pomimo całego galimatiasu jaki panuje w około. Któregoś razu z niespodziewaną wizytą do Magdy przyjechał jej brat Antek ze swoim przyjacielem Michałem. Już na pierwszy rzut oka widać było, że Magda z Michałem mają się ku sobie. Tylko czy mężczyzna będzie potrafił sprostać życiu w jednym miejscu?
               Moim zdaniem książka ta to wzruszająca a zarazem pełna dobrego humoru powieść o spełnianiu marzeń. Autorka poruszyła również bardzo ważny problem zaniedbywania dzieci oraz alkoholizmu. Sytuacje opisane w książce są tak prawdziwe, że każdego z nas może to spotkać. Nie zabraknie również miłości, która poprzez wiarę potrafi zdziałać cuda. Bardzo ciekawa lektura.
                                                                                                           Pozdrawiam A.

czwartek, 30 listopada 2017

"Rosół z kury domowej" Natasza Socha

                       


        "Rosół z kury domowej" to powieść o kobietach, które zostały podporządkowane obowiązkom domowym.
         Wiktoria na pozór to szczęśliwa mężatka, która mieszka w pięknym domu i nie musi martwić się o zarabianie pieniędzy. Pomimo ukończenia z wyróżnieniem studiów to jej mąż utrzymuje ich dotychczasowe wspólne dostatnie życie. Ona zaś jednak zajmować ma się domem. Do perfekcyjności ogarnęła sztukę prowadzenia domu. Nieoczekiwanie jednak pewnego dnia mąż poinformował ją iż ma kochankę. Załamana i skrzywdzona kobieta wyjechała do swojej ciotki na niemiecką wieś. Zamknięta i zaszyta w czterech ścianach chatki leczyła swe rany. Z czasem postanowiła otworzyć się na świat i wyruszyła na spotkanie z ludźmi. W ten oto sposób poznała Judith, Marę i Leę. Kobiety szybko się zaprzyjaźniły. Otóż połączyła ich wspólna rola jaką odgrywają w domu. Wszystkie są pełnoetatowymi kurami domowymi. Z czasem postanowiły gotować topless w maskach na twarzy. Filmiki, które wrzucały do sieci szybko stały się popularne. Doświadczenie to pomogło dziewczynom odzyskać wiarę w siebie...
          Moim zdaniem powieść ta jest bardzo szczera i prawdziwa. Autorka opisała życie codzienne. Niestety w większości domach to kobieta gra pierwsze skrzypce nie mając przy tym żadnych praw. Na co dzień pracują a w wolnym czasie po pracy zamiast odpocząć muszą ogarnąć dom. W książce można znaleźć wiele porad i wskazówek. Przede wszystkim jednak autorka dobitnie uświadamia aby nie podporządkowywać się stereotypom, że to kobieta musi dbać o dom i jest to tylko i wyłącznie jej zadaniem. Obowiązkami domowymi należy się dzielić. Jedynym minusem dla mnie jest wulgaryzm. Ogólnie jednak książka godna polecenia.
                                                                                                        Pozdrawiam A.

poniedziałek, 27 listopada 2017

"Pudełko z marzeniami" Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński

               

 
        Na początek chciałabym wspomnieć o cudownej postaci pani Wiesi, która była wyjątkową osobą w powieści Magdaleny Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli". Otóż pani Wiesława to starsza pani, która mieszka w kamienicy przy ul. Przytulnej. Pomimo swego wieku jest kobietą nowoczesną ponieważ gazety czyta, telewizję ogląda i nawet internet ma. W wolnych chwilach przesiaduje przy oknie czuwając nad dobrem mieszkańców. Swoją słynną naleweczką ku zdrowotności pojednała wiele osób. Pani Wiesia bardzo le to bardzo nie lubiła kłopotów. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu kochana pani Wiesia występuje w powieści "Pudełko z marzeniami".
         Malwina inspirowana słowami swojego ukochanego Radosława postanowiła rzucić wszystko i wyjechać. Podczas kiedy mężczyzna wyjechał na kilka dni aby móc w spokoju pomedytować Malwina kupiła małą restaurację i mieszkanie nad nią w Miasteczku. Kobieta była bardzo szczęśliwa. Radosław natomiast nie podzielał jej radości. Postanowił wyjechać za granicę aby wspomóc finansowo Malwinę. Dziewczyna czekała na jego powrót ponad półtora roku. Niestety ani nie doczekała się ukochanego ani obiecanej pomocy. Swoją ciężką pracą restauracja nabierała rozpędu. Pewnego dnia w piwnicy w której znajdowała się figurka świętego Ekspedyta  Malwina znalazła pudełko do którego kiedyś wrzucano skargi. Postanowiła odnowić je i przerobić na pudełko do którego będzie wrzucało się kartki z marzeniami. Pewnego dnia do Malwiny przyjechała babcia Janina z Francji. Starsza pani razem z panią Wiesią tworzyły wspaniały duet.
Michał, który został zdradzony przez narzeczoną oraz swojego przyjaciela wszystko stracił. Jego ciotka z którą mieszkał w dzieciństwie na łożu śmierci wyznała mu iż jego rodzina podczas II wojny światowej w Miasteczku ukryła skarb. Niewiele się nad tym zastanawiając Michał pojechał do małej wioski w poszukiwaniu cennego skarbu. Zamieszkał w kamienicy w której pani Wiesia dba o swoich lokatorów. Poznał również naleweczkę sąsiadki ku zdrowotności oczywiście. Michał starał się odnaleźć ukryty majątek nie rzucając się w oczy. Pani Wiesia miała poważne plany względem Michała i ... Malwinki.
          Moim zdaniem powieść ta to przewrotna, fantastyczna i z dużą dawką poczucia humoru. Odnośnie marzeń to tak jak w poprzednich powieściach autorki wystarczy tylko w nie wierzyć a na pewno się spełnią. Książka tak mnie pochłonęła że przeczytałam ją w jedno południe. Polecam. 
                                                                                                          Pozdrawiam A.

niedziela, 26 listopada 2017

"Siostra burzy" Lucinda Riley

                            


            "Siostra burzy" to druga część cyklu o siostrach, które zostały zaadaptowane przez Pa Salta. Autorka przedstawia historię Alkione, która dzięki wskazówkom ojca odnajdzie swą przeszłość.
            Ally znana żeglarka podczas regat poznała przystojnego Theo z którym spędziła wspaniałe chwile. Bardzo się w sobie zakochali. Niestety szczęście Ally zburzyła wiadomość o śmierci jej adopcyjnego ojca Pa Salta. Wróciła do rodzinnego domu nad Jeziorem Genewskim. Wraz z pozostałymi siostrami Ally otrzymała tajemniczą wskazówkę, która miała naprowadzić ją na poznanie prawdy o swoim pochodzeniu. Kobieta postanowiła nie zagłębiać się w swoją przeszłość. Skupiła się na swojej przyszłości i zbliżających się regat w których razem z Theo i pozostałą załogą mieli wystartować. Pomimo straty ojca dziewczyna postanowiła wziąć się w garść. Los jednak jej nie oszczędzał. W trakcie trwania regat Theo postanowił odprawić ukochaną na brzeg gdyż pogoda i warunki nie sprzyjały ich bezpieczeństwu. Kilka godzin później Ally dowiaduje się o tragicznym wypadku Theo. W ciągu kilku dni straciła dwie najważniejsze osoby w życiu. Ogromnym wsparciem okazała się Celia, matka Theo. Pewnego dnia Ally postanowiła pójść śladem zostawionych wskazówek i poznać prawdę o sobie. Poznała historię która wydarzyła się ponad 100 lat temu...
Anna Landvik była prostą wiejską dziewczyną o anielskim głosie która mieszkała w głębokiej prowincji. Pewnego dnia jej talent został odkryty przez Herr Bayera. Zabrał on Annę do wielkiego miasta do Christianii i zaopiekował się nią. Dziewczyna szybko przyzwyczaiła się do luksusu. W teatrze w którym występowała do premiery "Peer Gynt" z muzyką Edwarga Griega poznała młodego mężczyznę który grał w orkiestrze. Jens Halvorsen nie zniechęcał się odmowami Anny i adorował ją każdego dnia. W końcu kobieta mu uległa i spotykali się potajemnie. Anna odnosiła sukcesy, była wielką gwiazdą. W momencie w którym Anna odrzuciła oświadczyny Herr Bayera Jens został wyrzucony z orkiestry. Postanowił wyjechać z Christianii. Anna dla swojej miłości zostawiła swoje dotychczasowe luksusowe i wygodne życie i wraz z Jensem wyjechali do Lipska. Czar szybko prysł. Jens odnosił sukcesy am Anna samotnie siedziała w domu. Pewnego razu Jens wyjechał i zostawił ukochaną na pastwę losu nieznanego miasta. Anna poznała co to brud, bieda i ubóstwo. Straciła również dziecko. Jens nie okazał współczucia. Pomocną dłoń do kobiety wyciągnął Edward Grieg...
Ally ze smutkiem poznała historię Anny sprzed ponad wieku. Wciąż jednak nie wiedziała w jaki sposób może być spokrewniona ze słynną śpiewaczką. W odpowiedzi na te pytania pomógł jej Thom.Dzięki niemu poznała dalsze losy potomków Anny. Thom był synem Felixa Halvorsena. Ally chciała go poznać i z nim porozmawiać. Dzięki rozmowie kobieta dowiedziała się iż Felix jest jej ojcem a Thom bratem bliźniakiem. Dowiedziała się również, że jest w ciąży. Była bardzo szczęśliwa, że jakaś cząstka jej ukochanego Theo już na zawsze będzie przy niej...
                Moim zdaniem "Siostra burzy" to bardzo smutna historia o nieszczęśliwej miłości.
                                                                                                                             Pozdrawiam A.

niedziela, 12 listopada 2017

"Moja afrykańska miłość" Corinne Hofmann

                           


             "Moja afrykańska miłość" opisuje powrót autorki po wielu latach do swojej afrykańskiej rodziny.
              Corinne, która przed czternastu laty wraz z małą Napirai uciekła od męża z Afryki postanowiła ich odwiedzić. W trakcie podróży do Kenii zmagała się z nerwowymi pytaniami które ją dręczyły. Jak jej afrykańska rodzina zareaguje na jej przyjazd? Jak zachowa się Lketinga? Co zrobi i powie Mama? Po długiej podróży i wielu latach nieobecności Corinne w końcu spotyka się z rodziną w Barsaloi. Jest pod wrażeniem jak zmieniła się cywilizacja w tym świecie. Co prawda daleka droga przed mieszkańcami do pełnej cywilizacji jednakże kobieta jest zaskoczona zmianami które  nastąpiły.  Wszyscy przyjęli ją bardzo życzliwie. Nawet Lketinga nie stwarzał problemów. Mimo wszystko traktował ją jako swoją żonę. James, młodszy brat Lketingi z którym Corinne korespondowała przez te wszystkie lata był również ej tłumaczem w rozmowie z mamą. Dla kobiety teściowa jest najważniejszą osobą, którą bardzo szanuje. Pomimo obaw teściowa przyjęła ją bardzo ciepło i serdecznie. Hofmann zwiedzała miejsca w których żyła przez cztery lata. Wyprawa była pełna wzruszeń i powrotem do przeszłości.
             Moim zdaniem książka ta opisuje jak zmieniła się Afryka. Autorka powróciła po wielu latach do miejsca w którym przeżyła swą wielką miłość.
                                                                                                                    Pozdrawiam A.

środa, 8 listopada 2017

"Żegnaj Afryko" Corinne Hofmann

                                


       "Żegnaj Afryko" to dalsze losy Białej Masajki, która po czterech latach życia w buszu wraz ze swoją córką Napirai ucieka z Kenii.
        Corinne po tym jak wyjechała z Kenii i wróciła do Szwajcarii zamieszkała u swej matki i jej partnera. Pierwsze miesiące były dla niej bardzo trudne. Ponownie musiała nauczyć się i przystosować do życia w cywilizowanym świecie. Uświadamia sobie jak pobyt w Afryce ją odmienił. Ogromnym wsparciem dla kobiety i jej córki jest jej matka ze swym partnerem oraz przyjaciółki z klubu samotnych matek. Z czasem Corinne odzyskuje siły. Zaczęła uporządkowywać swe życie. Znalazła pracę, mieszkanie. Wszystko zaczyna powoli się stabilizować. Wspomnienia z przeszłości nadal powracają do niej. Dzięki korespondencji z młodszym bratem Lketingi, James'em kobieta dowiaduje się jak się wiedzie jej kenijskiej rodzinie. Bardzo tęskni za swoją teściową. Na tyle ile może wspiera ich finansowo. Z czasem przyjaciółki namawiają ją aby swoje losy z Kenii przelała na papier i wydała książkę. Początkowo do tego pomysłu podchodziła sceptycznie. Jednak z czasem pod wpływem wspomnień sięga po kartkę i zaczyna pisać. Okazało się to dla niej w pewien sposób oczyszczeniem. Książka odniosła ogromny sukces. Czytelnicy proszą ją o dalsze losy. Corinne na swej drodze spotkała znajomego ze szkoły, Marcusa. Już od młodych lat zawsze mieli się ku sobie. Połączyła ich wielka miłość. Wbrew obawom Napirai zaakceptowała i polubiła Marcusa. Pewnego dnia Corinne zapragnęła wspiąć się na szczyt góry Kilimandżaro. Dzięki tej wyprawie uświadamia sobie iż jej miejsce i dom jest przy Napirai i Marcusie w Szwajcarii.
         Moim zdaniem w tej relacji autorki spotkamy się z ogromną siłą jaka tkwi w człowieku. Ponownie podziwiam odwagę, upór i determinację autorki. Jej siła jest imponująca. Udowadnia iż człowiek z każdej sytuacji jest w stanie się podnieść i żyć dalej. Chciałabym mieć w sobie tyle siły i odwagi co Corinne.
                                                                                                                     Pozdrawiam A.

poniedziałek, 6 listopada 2017

"Biała masajka" Corinne Hofmann

                                  


              "Biała masajka" to wspomnienia bohaterki a jednocześnie autorki z pobytu w Kenii w Afryce. Przez kilka lat czuła się w tym dzikim kraju jak w domu.
              Corinne wraz ze swoim przyjacielem przyleciała do Afryki na urlop. W trakcie pobytu spotkała pięknego wojownika Samburu, Lketingę. Spotkanie to wywróciło do góry nogami całe jej dotychczasowe życie. Mianowicie kobieta postanowiła zrezygnować ze wszystkiego; z domu, pracy, rodziny, Szwajcarii. Zamieszkała ze swoją miłością w buszu. Początkowo wszystko układało się dobrze. Z czasem jednak ich kultury, zwyczaje, obyczaje stawały się przeszkodami na drodze do szczęścia. Corinne niejednokrotnie udowodniła iż potrafi poświęcić się i dostosować do życia w dziki kraju. Lketinga na swój sposób również się starał. Po przykrych doświadczeniach w urzędach kobieta w końcu poślubiła swego wojownika. Po kilku miesiącach na świat przyszła Napirai. Corinne wiele przeszła i dzielnie to znosiła. Doświadczyła głodu, brudu, nędzy jak i ciężkich poważnych chorób. Jednak nie poddała się. Miłość do Lketingi dodawała jej sił. Kryzys nastąpił w momencie kiedy mężczyzna zaczął coraz częściej pić. Stał się podejrzliwy, chorobliwie zazdrosny. Swoją nieufnością powoli zaczął niszczyć to piękne uczucie którym darzyła go Corinne. Zaczął posądzać ją o zdradę. W każdym mężczyźnie z którym rozmawiała widział jej kochanka. Twierdził również iż Napirai nie jest jego córką. W tym momencie kobieta zaczęła oddalać się od męża. Jednak w dalszym ciągu walczyła o ich miłość. Aczkolwiek zazdrość Lketingi doprowadziła do tego iż Corinne się wypaliła. Uświadomiła sobie iż z wielkiej miłości którą do niego czuła nic nie pozostało, jedynie tylko nienawiść. Pragnęła jak najszybciej uciec z Kenii wraz z córeczką. Jednak bez zgody męża nie mogła zabrać ze sobą dziecka...
               Moim zdaniem relacja bohaterki jest smutna a zarazem piękna. Owszem dziwię się autorce jak można być tak naiwnym? Jednak nie mnie jest to oceniać. Osobiście bardzo podziwiam panią Corinne za jej odwagę, determinację. Obejrzałam również film i jestem nim ogromnie rozczarowana. Zdaję sobie sprawę, że nie da się w 100% odzwierciedlić książki ale to co ujrzałam w filmie to kompletna porażka. Naturalnie filmu nie polecam, jednak książkę polecam. Pomimo wielkiej miłości można się z niej dowiedzieć jak się żyje w Kenii, jakie tam panują tradycję i wiele ciekawych opisów choćby dotyczących natury, zwierząt w tym nieznanym kraju.
                                                                                                          Pozdrawiam A.

środa, 1 listopada 2017

"Zielona mila" Stephen King

                                         


                   "Zielona mila" ... cóż miałabym napisać o tej powieści na wstępie biorąc pod uwagę fakt iż jest ona znana na całym świecie? Akcja powieści toczy się w latach trzydziestych i opowiada o ludziach którzy pracują w więzieniu na bloku w którym wykonywana jest kara śmierci.
                    Paul Edgecombe będąc już starym i zmęczonym człowiekiem mieszka w domu starców. Tam zaprzyjaźnił się z Elaine. Kobieta widząc jak zmaga się z przeszłością doradziła mu aby przelał na papier to co go dręczy.
W czasach kiedy panował Wielki Kryzys Paul był głównym strażnikiem więzienia Cold Mountain. Jego praca polegała na wykonywaniu wyroków kary śmierci poprzez krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Paul miał w swoim zespole zaufanych ludzi Brutusa, Deana i Harry'ego. Tworzyli zgrany zespół. Na ich blok dołączył również nie chciany Percy, który na każdym kroku afiszował się swym nepotyzmem. Biorąc pod uwagę ciężkie czasy pozostali musieli tolerować bezczelnego Precy'ego. W roku 1932 do zielonej mili jako klienci Starej Iskrówy pojawili się Eduard Delacroix, William Wharton oraz John Coffey. Pewnego dnia odwiedziła ich mysz, Pan Dzwoneczek. Zaopiekował się nią Del. Wharton nazywany przez strażników Dziki Bill był szalony pod każdym względem i dał się we znaki Paul'owi i jego kolegom. Tylko z John'em nie mieli kłopotów. Pomimo swych gabarytów był na ogół cichy i spokojny. Pewnego dnia Coffey nalegał aby odwiedził go Paul tłumacząc iż chce mu tylko pomóc. Wtenczas Edgecombe chorował na paskudną infekcję dróg moczowych. Resztkami sił klawisz podszedł do więźnia łamiąc przy tym regulamin. Coffey jakby nigdy nic poprzez dotyk uzdrowił go. Po raz pierwszy olbrzym z wiecznie załzawionymi wielkimi oczyma ujawnił swój dar. Z czasem Paul nabierał coraz większej pewności o jego niewinności...
                     Moim zdaniem "Zielona mila" to smutna historia ludzi którzy pracowali w więzieniu oraz samych więźniów. Kiedy po raz pierwszy obejrzałam film przekonana byłam iż jest on na faktach autentycznych. Oglądałam go wiele razy i za każdym razem płakałam. Tak samo było z książką. Pomimo tego iż jest to tylko fikcja to muszę przyznać iż jest to bardzo dobra fikcja. Przyznam się również, że było mi trochę dziwnie czytać coś co już znałam , coś co wiedziałam co będzie później, jak się zakończy. Jednak jest to wzruszająca powieść która warta jest każdej uwagi. Polecam.
                                                                                                                       Pozdrawiam A.

niedziela, 22 października 2017

"Dziewczyna na klifie" Lucinda Riley

                            


            "Dziewczyna na klifie" to moje kolejne i z całą pewnością nie ostatnie spotkanie z autorką. Powieść ta opisuje o miłości, bólu, stracie oraz cierpieniu i podejmowaniu ryzykowanych decyzji życiowych. Jak tajemnice sprzed kilkudziesięciu lata  nawet z pokolenia sprzed stu laty wpływa na życie ludzi obecnego pokolenia?
              Grania Ryan na co dzień zajmuje się rzeźbiarstwem. Od 10 lat mieszka w Nowym Jorku wraz ze swoim narzeczonym, Mattem. Wydawać by się mogło iż prowadzą szczęśliwe życie. Spodziewali się dziecka. Niestety los młodych rodziców okrutnie doświadczył. Grania poroniła. Niewiele myśląc nad tym co robi wyjechała do swojego domu rodzinnego w Irlandii. Mężczyzna nie rozumiejąc zachowania ukochanej wydzwaniał do niej aby mu wytłumaczyła jaki był powód jej ucieczki. Niestety Grania nie chciała z nim rozmawiać. Pewnego wieczoru spacerując klifem napotkała się na dziewczynkę która wyglądała niczym duch. Grania podzieliła się tą wiadomością ze swoją matką, Kathleen. Miała nadzieję iż dowie się czegoś na temat dziewczynki od swojej rodzicielki. Wbrew oczekiwaniom Kathleen zareagowała dość wybuchowo i poradziła córce aby trzymała się z dala od dworu Dunworley jak i rodziny Lisle- Devonshire. Dowiedziała się od matki tylko tyle iż rodzina Ryan'ów oraz Lisle'ów są w pewien sposób spokrewnieni oraz kilkadziesiąt lat wstecz Lisle'owie wyrządzili ogromną krzywdę Ryan'om. Jednak uparta Grania nie posłuchała matki. Młoda dama z klifu, Aurora zaimponowała Grani swą dojrzałością jak na swój młody wiek. Już od pierwszego spotkania połączyła je silna więź. Grania opiekowała się małą, bawiła się z nią. Traktowała ją jak córkę a Aurora kochała Granię jak matkę której nie miała. Pewnego dnia ojciec Aurory, Alexander poprosił Granię aby zaopiekowała się dziewczynką kilka tygodni gdyż on musiał wyjechać i nie mógł zabrać córki ze sobą. Wspólnie spędzony czas bardzo zbliżył je do siebie. Kochały się nawzajem. Kathleen po rozmowie z mężem postanowiła opowiedzieć córce tajemniczą przeszłość obu rodzin. Na początek wręczyła dziewczynie listy z których Grania poznała Mary, od której wszystko się zaczęło...
Podczas I wojny światowej Mary wyjechała z Irlandii do Londynu. Pracowała w domu Lawrenca Lisle jako pokojówka. Pewnego dnia została wezwana do gabinetu pana domu. Lawrence wracając z podróży z Rosji przywiózł ze sobą niemowlę. Wtenczas zaproponował Mary aby została nianią dla małej Anny. Kobieta od pierwszego spojrzenia na dziecko bardzo je pokochała. Była dla niej jak matka. Całą swoją miłość przelała na Annę. Z biegiem lat dziewczynka rosła a wraz z nią ujawniał się jej talent do tańca do baletu. Po kilku latach Lawrence przyprowadził do domu kobietę, Elizabeth Delancey. Z czasem Elizabeth została żoną Lawrenca i macochą Anny. Niestety okazało się iż jest ona złą kobietą. Posłała Annę do szkoły z internatem a resztę służby zwolniła tłumacząc iż rezydencja zostanie zamknięta na kilka lat a państwo Lisle'owie wyjeżdżają. Mary dzięki oszczędnościom wynajęła mały pokoik w Londynie. Elizabeth zabroniła jej się kontaktować z Anną przez co pękało jej serce. Pewnego dnia w drzwiach jej skromnego mieszkanka zobaczyła Annę. Okazało się iż uciekła ze szkoły. Prosiła Mary aby nie odsyłała jej z powrotem do szkoły bo ponownie ucieknie. Mary nie widząc innego wyjścia musiała uśmiercić Annę na papierze aby dać jej nową przyszłość. Miłość do dziecka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.Była w stanie dla niej zrobić wszystko. Pewnego dnia Anna przyprowadziła gościa. Mężczyzna od miesięcy stał koło latarni pod oknami ich domu. Jeremy Langdon cierpiał na depresję spowodowaną obrazami wojny w której brał udział oraz śmierci narzeczonej. Z czasem stał się kimś ważnym w życiu Mary i Anny. Jeremy pochodził z zamożnej lordowskiej rodziny. Mary została panią Langdon a Anna oficjalnie była ich córką. Po kilku latach na świat przyszła Sophia, przybrana siostra Anny. Anna była już nastolatką i odnosiła coraz większe sukcesy w balecie. Pewnego dnia pokłóciła się z matką w skutek czego się wyprowadziła i urwała kontakt z rodziną. Nieubłaganie zbliżała się II wojna światowa. Jeremy nie potrafił poradzić sobie z myślą iż mogą go ponownie wezwać do służby. Nie wytrzymał psychicznie i odebrał sobie życie. Anna nawet nie pojawiła się na pogrzebie ojca. Mary wraz z Sophią wyjechała z Londynu i wróciła do Irlandii, do domu...
               Moim zdaniem powieść ta przepełniona jest smutkiem, żalem, cierpieniem ale również ogromną miłością. Zło przeplatane jest z dobrem. W swojej recenzji opisałam tylko namiastkę tego co znajduje się w całej książce. Z trudem powstrzymałam się aby nie opisać całości. Jednak gdybym tak zrobiła zdradziłabym wszystkie tajemnice oraz krzywdy. Powiem tylko tyle i aż tyle, że według mnie naprawdę warto przeczytać powieść i poznać dalszy ciąg. Mnie osobiście książka porwała już od pierwszej strony i trzymała do ostatniej.
                                                                                                       Pozdrawiam A.

czwartek, 19 października 2017

"Zamek z pisaku" Magdalena Witkiewicz

                                

                 "Zamek z piasku" opowiada o przyjaźni, miłości, stabilizacji, szczęściu ale również o zdradzie i samotności.
                 Weronika, główna bohaterka powieści już w czasach licealnych była w doskonałym związku partnerskim z Markiem. Połączyła ich szczera, prawdziwa przyjaźń. Z czasem przyszła miłość. Byli szczęśliwi ze sobą. Spędzali wspólnie każdą wolną chwile. Kolejnym ich krokiem naprzód był ślub. Byli strasznie zakochani w sobie i nie widzieli świata poza sobą. Niejedna osoba im zazdrościła tego związku. Mieli siebie, piękne mieszkanie, dobrą pracę. Cóż więcej mogli chcieć skoro mieli wszystko? Pewnego dnia Weronika spotkała się z przyjaciółkami Ewą i Dominiką. Ewa wyznała dziewczynom iż spodziewa się dziecka. Dominika do życia podchodziła swobodnie. Nie uznawała czegoś takiego jak zaangażowanie w miłość, dom, rodzina. Natomiast Weronika po wyznaniu Ewy poczuła nutkę zazdrości. Wieczorem przedyskutowała z mężem zaistniałą sytuację Ewy. Weronika wspólnie z Markiem podjęli decyzję o powiększeniu swojej rodziny. Niestety wciąż im się nie udawało. Ewa zdążyła już urodzić a u Weroniki ciągle nic. Mimo usilnych starań, dokładnych wyliczeń cyklu menstruacyjnego wynik ciągle był negatywny. Dla kobiety chęć posiadania dziecka stała się już obsesją. Pragnęła aby Marek dał jej wreszcie potomstwo. Zaczęło psuć się między nimi. Zaczęli się od siebie oddalać. Pewnego wieczoru przed wyjściem do przyjaciół pokłócili się. Marek wyszedł z domu nie czekając na żonę. Weronika pełna złości zamiast pójść za mężem poszła na plażę aby móc sobie przemyśleć pewne sprawy i ochłonąć. Podszedł do niej przystojny motocyklista. Kobieta będąc lekko pod wpływem promili wyżaliła się nieznajomemu mężczyźnie ze swoich problemów małżeńskich. Zaczęli ze sobą korespondować. Kuba również był w związku partnerskim. Oboje rozumieli się we wszystkim. Połączyła ich przyjaźń. Lubili ze sobą rozmawiać. Weronika coraz bardziej zaczęła oddalać się od Marka. Z dnia na dzień przez presję dziecka w ich małżeństwie nastąpił ostateczny kryzys który doprowadził do tego że Marek się wyprowadził. Odejście męża nie było takie łatwe i obojętne. Jednak kobieta znalazła  pocieszenie w ramionach Kuby. Połączył ich ognisty romans. Po czasie zaczęło się psuć. Weronika coraz częściej uświadamiała sobie iż jest tą drugą i tylko i wyłącznie kochanką. Coraz częściej zaczęła myśleć o Marku, o tym co miała a czego już nie ma, co straciła. Dlaczego w życiu nie potrafimy doceniać to co mamy? Dopiero kiedy coś stracimy po czasie zaczynamy to dostrzegać ale jest już za późno. Czy Weronika pogodzi się z mężem? Czy będzie tylko tą drugą, kochanką?
               Moim zdaniem powieść ta jest rewelacyjna. Wywarła na mnie ogromne  wrażenie. Wiele daje do myślenia, zastanowienia się nad swoim życiem. Momentami bywa lekka jednak momentami autorka porusza poważny problem. Aczkolwiek takie jest życie czasami lekkie i przyjemne a czasami bardzo ciężkie. To właśnie poprzez swoją autentyczność, rzeczywistość powieść tak się mnie spodobała. Owszem jakieś minusy są ale nie ma to wpływu na ogólną ocenę książki. Bardzo, bardzo gorąco polecam.
                                                                                                                   Pozdrawiam A.

wtorek, 17 października 2017

"Zimny strach" Karin Slaughter

                     


          "Zimny strach" to kryminał opisujący z góry upozorowane samobójstwem przestępstwa.
         Sara Linton pracuje jako koroner. Jej były mąż Jeffrey jest szefem miejscowej policji. Pewnego dnia zostają wezwani do studenta, który prawdopodobnie popełnił samobójstwo skacząc z mostu. Na teren kampusu tutejszego college'u Sara przyjeżdża wraz ze swoją ciężarną siostrą Tessą. Podczas kiedy Sara poszła zbadać zwłoki chłopca Tessa udała się do pobliskiego lasu. Sara wraz z Jeffreyem i resztą załogi doszli do wniosku iż chłopak popełnił samobójstwo. Jednakże coś im do końca nie pasowało w tajemniczej śmierci denata. Zważywszy na brak dowodów w udziale osób trzecich nie chcieli siać paniki wśród pozostałych oraz robić nadziei rodzicom chłopca. W drodze powrotnej Sara nigdzie nie dostrzegła swojej siostry. Była tak skupiona na swojej pracy iż nie dostrzegła aby Tessa wracała z lasu. Bez namysłu pobiegła aby ją odnaleźć. Tessa została zaatakowana i była nieprzytomna. Sara starała się jej pomóc do momentu nadejścia służb ratunkowych. Nie mogła sobie wybaczyć iż się nie zaopiekowała swoją ukochaną młodszą siostrzyczką. W odstępie krótkich dni w tajemniczych okolicznościach pojawiają się kolejne ofiary które również rzekomo popełnili samobójstwo. Śledczy nabierają podejrzeń. Jeff stara się połączyć wszystkie przypadki i znaleźć wspólny mianownik. Jest przekonany iż wszystkie zgony są zabójstwem....
          Moim zdaniem powieść ta jest dość ciekawa i wciągająca. Czyta się ją szybko dzięki prostemu językowi. Autorkę fabułę poprowadziła przez całą powieść przemyślanie i ciekawie. Ogromnym plusem były dla mnie sceny w których opis ciał był bardzo szczegółowy co zdarza się dość rzadko w kryminałach. Zazwyczaj są to pobieżne opisy. Książka godna polecenia.
                                                                                                      Pozdrawiam A.

czwartek, 12 października 2017

"Obudź się Kopciuszku" Natalia Sońska

                    


              "Obudź się Kopciuszku" to powieść a raczej współczesna baśń o Alicji, która boi się otworzyć na ludzi i miłość.
               Alicja na co dzień pracuje w krakowskim szpitalu. Otacza ją wąskie grono najbliższych przyjaciół z liceum. Kobieta po stracie matki pokłóciła się z ojcem z którym przestała utrzymywać kontakt. Przykre doświadczenia z dzieciństwa wpłynęły na jej dotychczasowe podejście do życia. Zamknęła się w sobie. Jedyną jej ucieczką i ostoją była praca. Bała się poznawać nowych ludzi, tłumu. Pewnego roku jej przyjaciele namówili ją na sylwestra w Zakopanem. Dziewczyna niechętnie podeszła do ich pomysłu. Podczas pobytu w górach dziewczyna poznała przystojnego ratownika górskiego Michała. Od razu coś między nimi zaiskrzyło. Podczas imprezy noworocznej Michał ją pocałował, jednak płochliwa dotąd Alicja uciekła. Nazajutrz wyjechała do Krakowa. Ponownie rzuciła się w wir pracy. Przyjaciele nie mogąc dłużej patrzeć na nieszczęśliwą przyjaciółkę namówili ją na powrót do Zakopanego. Spotkawszy tam Michała miło spędziła czas. Pewnego dnia pod wpływem magicznej chwili spędzili cudowną noc. Dziewczyna obudziwszy się rano spakowała rzeczy i wyjechała z miasta nie pozostawiając żadnej wiadomości śpiącemu mężczyźnie. Bardzo za nim tęskniła, jednak bała się i wstydziła do niego wrócić. Jakiś czas później niespodziewanie spotkali się w szpitalu w którym pracuje Alicja. Michał był tam ze swoją grupą ratowników, którzy mieli mieć szkolenie. Zrządzeniem losu ów szkolenie miała poprowadzić Alicja. Mimo uczucia jakie ich połączyło w górach to jednak dzielił ich spory dystans. Tuż przed zakończeniem kursu i powrotu ratowników do Zakopanego Alicja postanowiła wyjaśnić Michałowi dlaczego wtedy od niego uciekła. Ponownie ich miłość wzięła górę i spędzili cudowne ostatnie chwile wspólnie. Postanowili jednak się rozstać gdyż ani ona nie zrezygnuje z Krakowa ani on z Zakopanego. Oboje ogromnie przeżyli rozstanie. Pewnego dnia podczas dyżuru Alicji zmarł ośmioletni pacjent. Rodzice chłopca postanowili wnieść sprawę do sądu. Wtenczas kobieta musiała iść na przymusowy urlop do momentu wyjaśnienia sprawy. Ponownie uległa namowom przyjaciół i wyjechała w Tatry. Zatrzymała się u sympatycznej staruszki pani Anieli, która stworzyła jej prawdziwy dom. Od razu pokochała starszą panią. Pewnego dnia Alicja wybrała się z kolegą ze szkoły i jego znajomymi w góry. Podczas wycieczki Alicja chciała pomóc koleżance która zasłabła wskutek czego obie uległy wypadkowi. Jednym z ratowników górskich którzy je ratowali był Michał. Zaopiekował się swoją księżniczką. Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego i wyznaniu tęsknoty w ich sercach ponownie zagościła gorąca miłość. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i Ala w ramach podziękowania za zaproszenie pomagała  rodzinie Michała. Była bardzo szczęśliwa. Jednak zbliżał się czas w którym kobieta miała wyjechać do Krakowa. Nie wiedziała co ma zrobić. Sercem czuła że jej miejsce jest przy boku swojego ukochanego. Była w rozsypce. Nie chciała ponownie się z nim rozstawać jednak wiedziała że on z nią nie wyjedzie. W Wigilię otrzymała telefon od szefa który z wielką radością poinformował ją o jej niewinności względem zmarłego chłopca i prosił ją o jak najszybszy powrót do pracy. Podczas rozmowy z Michałem Alicja wyznała mu iż nazajutrz wyjeżdża do Krakowa. Streściła mu przebieg rozmowy telefonicznej i wręczyła świąteczny prezent. Michał otworzywszy starannie zapakowane pudełeczko ujrzał złożoną kartkę na której było wypowiedzenie pracy w szpitalu. Mężczyzna był bardzo szczęśliwy iż jego ukochana zostanie przy nim. Alicja również zrozumiała iż jej miejsce jest przy nim oraz jak ważna jest rodzina i zadzwoniła do swojego ojca aby się z nim pogodzić.
             Moim zdaniem powieść ta jest bardzo wciągająca, piękna i magiczna. Trochę irytowała mnie infantylna osobowość bohaterki jednak ogólnie książka bardzo się mnie podobała. Poważnym minusem były błędy w tekście które bardzo mi przeszkadzały.
                                                                                                    Pozdrawiam A.

sobota, 7 października 2017

"Garść pierników, szczypta Miłości" Natalia Sońska

         


             "Garść pierników, szczypta Miłości" to romantyczna powieść w której nie zabraknie ogromnej miłości do rodziny, do mężczyzny i kobiety oraz wspaniałej przyjaźni.
              Hania pracuje w redakcji czasopisma modowego "Pearl". Marzy o awansie. Jednak sprawy osobiste z przeszłości stają na drodze do upragnionej kariery. Hania niegdyś spotykała się z markiem, który jest współwłaścicielem redakcji. Obecnie Marek jest żonaty z Martą, która jest drugim właścicielem firmy. Hania coraz częściej popada w słowne potyczki z szefową. Marta postanawia odsprzedać swoje udziały, jednak dopóki będzie czuła się na siłach będąc w ciąży nadal będzie redaktorem naczelnym gazety. Dopiero nowy szef daje Hance szansę na awans. pewnego dnia Hania wraz ze swoją przyjaciółką Kingą zamieniają się zadaniami do nowego wydania. Wszystko robią w tajemnicy przed Martą. W ten oto sposób Hania poznaje fotografa Daniela. Mężczyzna bardzo pomaga Hani w pisaniu artykułu. W ramach podziękowania kobieta wręcza mu nr do Kini gdyż bardzo się ona mu spodobała. Z notatek przyjaciółki Hania również poznała właściciela firmy marketingowej Wiktora Olszewskiego. Niestety nie ma o nim najlepszego zdania. Wydaje się być zarozumiałym i irytującym facetem. Niespodziewanie niby przypadkiem Hanka na swej drodze spotyka Wiktora przy którym czuje się nieswojo. Z biegiem czasu zaczyna między nimi iskrzyć. Aura nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia sprzyja i dodaje magii i uroku w ich rozwijającym się związku. Wiktor adoptował dzieci swojej siostry, która zmarła wraz z mężem w wypadku samochodowym. Hania bardzo pokochała Mikołaja i Oliwię. Zazdrosny Marek starał się zburzyć szczęście i rosnącą miłość między Hanią a Wiktorem. Jednak jego wysiłki i starania spełzły na niczym. Rodzina w pełni zaakceptowała Hanię i bardzo ją polubiła. Rodzina Hanki również zaakceptowała i polubiła jej ukochanego. Wspólnie spędzone święta wzmocniła ich więź. W drodze powrotnej do domu Wiktor oświadczył się Hance. Kobieta była bardzo szczęśliwa. Mężczyzna zaproponował aby wspólnie zamieszkali. Pewnego dnia ich szczęście zburzyła rozmowa. Wiktor chciał się dowiedzieć od Hani czy chciałaby zostać matką zastępczą dla jego podopiecznych. Kobieta nie była do tego przygotowana. Wystraszyła się. Zaczęła analizować i szukać przysłowiowej dziury w całym. Po kłótni jaka między nimi zaszła Hania pojechała do swojego mieszkania. Dopiero po rozmowie z przyjaciółką uświadomiła sobie iż niepotrzebnie się uniosła i chciała jak najszybciej się pogodzić ze swoją miłością. Jednak Wiktor aby dać jej nauczkę również uniósł się honorem i nie odbierał od niej telefonów. Kobieta postanowiła nazajutrz po pracy do niego pojechać. W drodze do domu Wiktora niestety miała wypadek samochodowy w którym straciła pamięć i nie pamiętała Wiktora....
                    Moim zdaniem powieść ta jest piękną historią o miłości, rodzinie i przyjaźni. Według mnie jest lekko banalna gdyż kobieta zakochuje się w mężczyźnie i żyją długo i szczęśliwie bo wszystko dobrze się kończy, to jednak bardzo podobała mi się powieść. Wciągnęła mnie od pierwszej strony i z zapartym tchem czytałam aż do ostatniej. Momentami aż zazdrościłam bohaterce tak idealnego życia jednak takie życie jest tylko w filmach, bajkach i książkach. W rzeczywistości jest inaczej. Jednak każdy z nas może a wręcz powinien starać się aby mieć swoje szczęście obok siebie. Ja na szczęście swoje szczęście mam obok siebie w życiu i mam nadzieję iż będę żyć długo i szczęśliwie ;) 
                                                                                                        Pozdrawiam A.

niedziela, 1 października 2017

"Zimny pocałunek" Beverly Barton

                            

       "Zimny pocałunek" opowiada historię o Jordan przy której każdy mężczyzna ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. 
       Jordan po śmierci swojego narzeczonego Robby'ego Joe którego kochała nad życie postanowiła nigdy więcej nie angażować się w miłość aby więcej nie cierpieć. Poświęciła się rodzinie i przyjaciołom. Troszczyła się o nich, zapominając przy tym o własnych potrzebach. W życiu kobiety kiedy tylko pojawił się jakiś mężczyzna który posiadał jakikolwiek spadek z czasem ginął w nieszczęśliwym wypadku. I tak oto przez dwanaście lat po śmierci Robby'ego Jordan po raz kolejny opłakiwała śmierć męża senatora Dana Price'a, który rzekomo popełnił samobójstwo. Ryan brat polityka nie wierzył iż Dan zabił się sam. Do rozwikłania tajemniczej i zagadkowej śmierci brata wynajął detektywa z Agencji Powella. Sprawę prowadził Rick Carson. Główną podejrzaną była wdowa Jordan. Z czasem agent Powella odkrywa przeszłość kobiety. Z dnia na dzień zaczyna jej wierzyć w jej niewinność. Stara się udowodnić iż się mylił co do niej i szuka prawdziwego mordercy. Oboje stają się dla siebie coraz bliżsi. Rodzina i przyjaciele kochają Jordan nad życie. Jednak wśród nich znajduje się seryjny morderca...
        Moim zdaniem "Zimny pocałunek" to ciekawa lektura która wciąga już od pierwszych stron. Czyta się ją lekko i szybko. Fabuła dobrze poprowadzona przez cała powieść. Książka godna polecenia.
                                                                                                       Pozdrawiam A.

poniedziałek, 25 września 2017

"Ósmy cud świata" Magdalena Witkiewicz

                                   


          "Ósmy cud świata" to powieść o miłości, która zaowocowała na drugim krańcu świata, w Wietnamie.
           Ania zbliżająca się do czterdziestki ma dobrą pracę, fajnego szefa Jacka z którym spotyka się bez zobowiązań. Jednak kobieta nie potrafi pokochać go tak jak on pokochał ją. Aby poukładać i przemyśleć pewne sprawy Ania postanawia wziąć urlop i wyjechać do Azji. Na lotnisku pewien mężczyzna pomaga jej z walizką. Kobieta nie ma ochoty na konwersację z nieznajomym i szybko go spławia. Kilka dni po przybyciu do Wietnamu Ania postanawia wyjść na miasto sama bez Małgosi, która była jej przewodnikiem. Nieoczekiwanie spotyka mężczyznę z lotniska. Oboje nie mogą uwierzyć w taki zbieg okoliczności. Jak się okazało ów pan, Tomasz miał spędzić w Wietnamie swoją podróż poślubną. Jednakże odbywał ją samotnie, gdyż jego narzeczona go zdradziła i ślub został odwołany. Tomasz pobił kochanka niewiernej Anety, przez co dostał wyrok w zawieszeniu. Mężczyzna zaproponował Annie wspólny wyjazd nad zatokę Ha Long do której wybierali się w tym samym czasie. Kobieta po chwili wahania przyjęła propozycję. W trakcie tej wycieczki zaiskrzyło pomiędzy nimi. Oboje przeżyli wspaniałe chwile. Połączyło ich namiętne uczucie. Przed powrotem Anny do Polski kobieta odebrała w recepcji faks od mecenasa, który był zaadresowany do Tomasza. Chcąc nie chcąc przeczytała go i dowiedziała się o kryminalnej przeszłości jej kochanka. Nie dała szansy Tomkowi, aby ten mógł się z tej wiadomości wytłumaczyć. Po powrocie do Gdańska Ania wyrzuciła kartę SIM na której miała nr tel do Tomka. Starała się o nim zapomnieć i zatrzeć ślady aby nie mógł jej odnaleźć. Z czasem uświadomiła sobie że go kocha i postanowiła go odnaleźć. Tomek również intensywnie jej poszukiwał. Jednak ich starania były bezowocne. Pewnego dnia na imprezie firmowej ich drogi się połączyły...
           Moim zdaniem powieść ta jest piękną historią o miłości. Każdy z nas ma jakiś swój los pisany przez życie i prędzej czy później zostaniemy pokierowani na odpowiednią ścieżkę życia odnajdując przy tym swój własny, prywatny ósmy cud świata.
                                                                                                                       Pozdrawiam A.

niedziela, 17 września 2017

"Za zamkniętymi drzwiami" B. A. Paris

                           

         "Za zamkniętymi drzwiami" to thriller w którym główną przemocą jest znęcanie się psychiczne.
          Grace to młoda kobieta, która ma wspaniałą pracę. W pełni oddana opiece nad swą chorą siostrą Millie, nie może zbudować związku z mężczyzną. Przełomem w życiu kobiet jest spotkanie Jacka. Mężczyzna to chodzący ideał. Jest piękny, przystojny a w dodatku pracuje jako prawnik broniący kobiety które były maltretowane przez swoich mężów. Grace za namową Jacka zrezygnowała z pracy. Nie mogła uwierzyć we własne szczęście jakim jest Jack. Bez wahania przyjęła jego oświadczyny. Koszmar rozpoczął się zaraz po ślubie a mianowicie w noc poślubną, którą to spędziła samotnie. Jednak naiwna i zaślepiona w męża sama przed sobą wytłumaczyła jego nieobecność. Prawdziwe oblicze mężczyzny poznała w Tajlandii gdzie pojechali w podróż poślubną. Okazało się iż Jack ekscytuje się strachem innych kobiet. Do swojej gry wciągnął żonę. Ta starała się uciec, jednak za każdym razem Jack był krok do przodu przed nią. Wszystko miał perfekcyjnie przemyślane i zaplanowane przez c Grace wychodziła na osobę chorą psychicznie. Więził ją w pokoju na balkonie. Za każdym razem szantażował ją Millie, że jej nie zobaczy albo stanie się jej krzywda. Po powrocie z Tajlandii zamieszkali w pięknym domu. Na pozór stwarzali idealne małżeństwo. Przyjaciele zaślepieni ich doskonałością, miłością nie dostrzegali ani nie podejrzewali jako dramat rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami pięknej i idealnej rezydencji nowożeńców....
           Moim zdaniem powieść ta to ciekawa lektura, która wciąga od pierwszych stron. Przyznam się iż miałam lekkie obawy sięgając po nią. Bałam się rozczarowania, że będzie ona przereklamowana tak jak to było z "Dziewczyna z pociągu" w moim odczuciu. Okazało się jednak iż autorka sprostała moim oczekiwaniom. Fakt faktem powieść nie jest idealna, jednak wiadomo że każdy ma swoje oczekiwania, wymagania i nie da się każdego zadowolić. Brakowało mi głębszej charakterystyki Jacka, jego myśli, zachowań, jego zachowań w Tajlandii (co tam robił, po co dokładnie przyjeżdżał jeszcze przed  ślubem itd.). Autorka fajnie prowadziła fabułę przez całą prawie powieść a tu nagle rychła zmiana (wątek kiedy Jack prowadził sprawę Tomasina a moment w którym Grace mimo swej niewoli sama wyjeżdża do Tajlandii). Tu również brakowało mi głębszej charakterystyki. Pomimo tych kilku minusików powieść jest ciekawa i godna polecenia.
                                                                                                          Pozdrawiam A.

środa, 13 września 2017

"Owce, barany i gminne szykany" Marta Osa

                     


         "Owce, barany i gminne szykany" to dalsze losy zakręconej nauczycielki sztuki Olki.
          Ola w wolnym czasie odwiedzała swoją przyjaciółkę Lukrecję, która mieszkała na wsi. Lucia to samotna kobieta która kocha swoją pracę w bibliotece. Niestety pewnego dnia władze gminne zwalniają ją z pracy. Z czasem okazuje się iż chcą ją również pozbawić domu w którym mieszka od lat. Córki Luci i jej przyjaciółka Ola pomagają kobiecie wykupić jej ukochany dom. Pewnego dnia podczas porządków w ogrodzie kobiety odnalazły tajemnicze szczątki mężczyzny. Wraz z nadejściem policji pojawia się Januszek. Zawsze kochał się w Lukrecji, już od czasów szkolnych. W ten o to sposób Lucia rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu. Trop znaleziska z ogrodu zaprowadził do zmarłego dziadka Luci, Michała i jego cennego skarbu....
           Moim zdaniem powieść ta jest bardzo miłą i przyjemną lekturą z ogromną dawką humoru. Wspaniała książka. Autorka fajnie opisała iż mając pięćdziesiąt plus lat to można zakochać się jeszcze raz. Czytając dialogi starszych pań uśmiałam się . Przyznam się że "Owce, barany..." bardziej się mnie spodobała niż pierwsza część "I po cholerę mi to było!"
                                                                                                    Pozdrawiam A.

wtorek, 29 sierpnia 2017

"Siedem sióstr" Lucinda Riley

                                  


             "Siedem sióstr" to pierwsza część cyklu sagi rodzinnej. Tajemniczy Pa Salt adoptował sześć córek nadając im imiona mitycznych Plejad. Nigdy jednak nie udało mu się odnaleźć siódmej zaginionej "gwiazdy".
              Maja, najstarsza z sióstr jako jedyna nadal mieszka w rodzinnym zameczku nad Jeziorem Genewskim. W trakcie pobytu u swojej przyjaciółki otrzymała wiadomość o tajemniczej śmierci Pa Salta. Siostry najszybciej jak mogły przyjechały do rodzinnego domu. Każda z nich otrzymała wskazówkę, która prowadziła do poznania o ich pochodzeniu. Z czasem siostry porozjeżdżały się do swoich domów, tylko Maja została w zameczku. Przeczytawszy list od ojca dowiedziała się iż prawdopodobnie pochodzi z Rio de Janeiro. Postanowiła nie dociekać prawdy. Jednak pewnego dnia jej uporządkowane życie zburzyła wiadomość od dawnego znajomego Zeeda który chciałby się z nią spotkać. Wtenczas Maja szybko się spakowała i wyjechała do Brazylii. Poznała tam przystojnego brazylijskiego pisarza Floriano, który pomagał jej w poznaniu prawdy. Z czasem połączyło ich coś więcej niż tylko przyjaźń. Maja wraz z Florianem dotarła do posiadłości w której prawdopodobnie żyła jej matka. W domu spotkała starszą kobietę, która na jej widok bardzo się zdenerwowała i nie chciała z nią rozmawiać. Maja bardzo przypominała kobietę z portretu który wisiał w domu. Kilka dni później za namową Floriana Maja postanowiła jeszcze raz spróbować porozmawiać ze staruszką. Niestety ponownie została odprawiona. Na wyjściu służąca starszej pani dała Mai listy. treść tych listów zaprowadziła Maję do jej prababki Izabeli, która żyła osiemdziesiąt lat wstecz.
Izabela, córka plantatora kawy na życzenie ojca zaręczyła się z Gustavem, tutejszym arystokratą którego nie kochała. Narzeczony pozwolił Bel wyjechać do Paryża. W trakcie pobytu dziewczyna poznała młodego rzeźbiarza, Laurenta który ją wyrzeźbił. Oboje połączyła ich wspaniała wielka miłość, która nie miała szans na przetrwanie. Niestety pobyt Izabeli w Paryżu dobiegł końca i musiała wrócić do Rio de Janeiro i wyjść za mąż za Gustava. W dniu ich ślubu do Rio przypłynął Laurent, który miał pilnować i nadzorować pracę nad posągiem Cristo na górze Corcovado. Po powrocie z podróży poślubnej pewnego dnia Izabela spotkała swą miłość z Paryża. Kilka dni później mąż Izabeli zaprosił Laurenta na kolację aby podziękować za sprzedaż rzeźby którą podarował żonie jako prezent ślubny. Ponowne spotkanie Bel i Laurenta zaowocowało w romans który ich połączył. Przez następne kilka miesięcy ich uczucie stawało się intensywniejsze. pewnego dnia Izabela odkryła iż jest w ciąży. Nie miała wątpliwości kto jest ojcem dziecka...
Maja została zaproszona na spotkanie ze swoją babką Beatriz. Staruszka opowiedziała jej o swojej córce Cristinie. Maja poznała część prawdy o swoim pochodzeniu. Czy dzięki historii swojej nowo odkrytej rodzinie zaufa Floriano i dopuści go do siebie na tyle aby być szczęśliwa??
               Moim zdaniem "Siedem sióstr" to piękna powieść dzięki której miałam okazję poznać troszkę historii o Brazylii. Historia Izabeli była smutna i nieszczęśliwa. Jednak tak to w życiu bywa iż nie zawsze jest pięknie kolorowo i szczęśliwie. Książka bardzo mnie wciągnęła i nie mogę doczekać się kiedy poznam kolejną historię następnej siostry Ally... 
                                                                                                            Pozdrawiam A. 

piątek, 11 sierpnia 2017

"Ballada o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz

                 


        "Ballada o ciotce Matyldzie" to powieść o marzeniach, które się spełniają. Wystarczy w nie tylko wierzyć. Autorka również opisuje o sile jaka tkwi w kobietach. Mimo przeciwności losu potrafią stawić czoła problemom. 
         Joanka bardzo kochała swoją ciotkę Matyldę. Jednak w dniu w którym kobieta rodziła, starsza pani postanowiła umrzeć. Dziewczyna nie mogła się pogodzić z odejściem ciotki. Joanka mimo swej małej córeczki Matyldzi była sama. Jej mąż był naukowcem i w domu bywał bardzo rzadko. Pewnego dnia przyjechał z wiadomością iż ją zdradził i spodziewa się drugiego dziecka ze swą kochanką. I na tym zakończyło się szczęśliwe małżeństwo Joanki. Ciotka Matylda nie pozwoliła aby jej jedyna ukochana siostrzenica została sama. Patrząc na nią z góry pilnowała, aby jej Joanka poradziła sobie w życiu. Dziewczyna odziedziczyła w spadku udziały w "sklepie" prowadzonym przez braci Olusia i Przemcia. Panowie okazali się prawdziwymi przyjaciółmi. Nie dopuścili by Joanka się załamała w ciężkim okresie swego życia. Wspierali ją. Pomagali jej. Joanka postanowiła stać się niezależna. Poznała wiele życzliwych ludzi. Założyła firmę. Poznała nawet Jana, z którym chodziła na "kolacje biznesowe". Przez cały czas Joance towarzyszyła patrząca z góry ciotka Matylda. 
           Moim zdaniem "Ballada o ciotce Matyldzie" to powieść którą czyta się szybko, miło, lekko i przyjemnie. Książki pani Magdy są dla mnie lekiem na wszystko. Dzięki autorce choć na chwilę mogę oderwać się od szarej rzeczywistości a na buzi przez długi czas pozostaje mi uśmiech. Polecam
                                                                                                           Pozdrawiam A.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Szczęście pachnące wanilią" Magdalena Witkiewicz

           

        "Szczęście pachnące wanilią" to trzecia część z serii o Milaczku. W powieści tej spotkamy się z kobietami, które mimo pracy, domu, dzieci jednoczą siły i tworzą wspaniały team.
         Milenka odnalazła swoje upragnione szczęście. Jest bardzo zakochana w Jacku oraz jego córce Zuzance. Do pełni szczęścia i "czystości" Milaczka i Jacka Zuza zwana jako Bachor nieustannie musiała im pomagać. Razem z Zofią Kruk miały pełne ręce roboty.
Ada, samotna matka rocznego Michałka ciągle miała pod górkę. Cukiernia, którą otworzyła nie prosperowała na tyle dobrze by móc opłacić rachunki i nianię. Pewnego dnia odeszła opiekunka Michałka. Zrozpaczona Ada tymczasowo ulokowała syna w cukierni. Wieść szybko się rozniosła i zaczęły schodzić się matki z dziećmi mając nadzieję iż będzie tam przedszkole. W ten oto sposób przy pomocy koleżanek zaczęły prowadzić nowy biznes. Kobiety się zaprzyjaźniły. W kawiarence spędzały mnóstwo czasu. Adzie udało się nawet wynająć część pomieszczenia przystojnemu Arkowi. Wszystko zaczęło się powoli układać. Po drodze oczywiście bohaterki miały mnóstwo zabawnych i prześmiesznych przygód....
         Moim zdaniem "Szczęście pachnące wanilią" to wspaniała, pełna humoru powieść. Czytając ją uśmiałam się do łez. Ogromną salwę śmiechu wywarła na mnie sytuacja Zofii Kruk i samochodu. Wielokrotnie zastanawiałam się skąd autorka czerpie pomysły na tak fantastyczne książki. Uwielbiam twórczość pani Magdy. Bardzo gorąco polecam.
                                                                                             Pozdrawiam A.

piątek, 28 lipca 2017

"Dom nad jeziorem" Kate Morton

                             


          "Dom nad jeziorem" to moje drugie i na pewno nie ostatnie spotkanie z powieściami Kate Morton. "Dom nad jeziorem" to powieść wielowątkowa, która rozgrywa się w różnych przestrzeniach czasowych. Długo skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne.
           Sadie Sparrow, detektyw dochodzeniówki musiała iść na przymusowy urlop. W trakcie śledztwa nie potrafiła zachować dystansu zawodowego, w skutek czego musiała na jakiś czas iść na wolne. Postanowiła odwiedzić swojego dziadka, Bertiego który mieszkał w Kornwalii. Pewnego dnia podczas spaceru odkryła ukryty dom nad jeziorem wśród kornwalijskiego lasu. Zaintrygowana tajemniczą posiadłością opowiedziała dziadkowi o swoim odkryciu. Bertie opowiedział wnuczce o tragedii która siedemdziesiąt lat temu się tam wydarzyła. W młodej policjantce obudził się instynkt detektywistyczny i postanowiła rozwikłać tę zagadkę. W poznaniu prawdy pomagał jej emerytowany policjant, który tamtej nocy prowadził tam śledztwo. Oboje doszli do wniosku iż pomocna okazałaby im się współpraca znanej autorki kryminałów Alice Edevane. Alice oraz jej starsza siostra Deborah są jedynymi żyjącymi osobami które mieszkały w posiadłości w latach 30. Dociekliwa i nieustępliwa Sadie wielokrotnie starała się skontaktować z sędziwą staruszką. W końcu się spotkały. Po konkretnej rozmowie jaką przeprowadziły, Sadie otrzymała pozwolenie na przeszukanie domu w Loeneth. Dzięki listom i dziennikom, które Sadie znalazła mogła przenieść się w lata trzydzieste i poznać mieszkańców domu. 
W latach trzydziestych XX ww rezydencji Loeneth zwanej Domem nad Jeziorem mieszkała Eleanor z mężem Anthony'm Edevane oraz ich trzema córkami Deborah, Alice i Clementine. Po powrocie z wojny Anthony nie był już takim samym człowiekiem jak przed wojną. Prześladowały go koszmary, cierpiał na depresję. Po wieloletnich staraniach na świat przyszedł mały Theo. Podczas zabawy w noc świętojańską doszło do porwania jedenastomiesięcznego chłopca. Rodzina pogrążyła się w smutku, żalu i tęsknocie. Policja oraz okoliczni mieszkańcy szukali dziecka. Niestety po czasie śledztwo zostało zamknięte i niewyjaśnione. Rodzina Edevane'ów wyprowadziła się z domu nad jeziorem.
Co stało się z małym Theo? Czy Sadie odkryje prawdę? Jaką rolę odgrywa również jej dziadek, Bertie?
               Moim zdaniem "Dom nad jeziorem" to powieść dla osób z cierpliwością. Autorka do ostatniej strony trzyma nas w niepewności. Polecam.
                                                                                                              Pozdrawiam A.

niedziela, 16 lipca 2017

"Panny roztropne" Magdalena Witkiewicz

                            


             "Panny roztropne" to dalsze losy Milaczka, ośmioletniego już Bachora, ciotki Zofii Kruk oraz nowej mieszkance Aleksandrze Pieczce. 
              Milena po zawodzie z Mariuszem powoli dochodzi do siebie. Dzięki znajomości z Bachorem i jej ojcem Jackiem zaczyna powoli wierzyć że znajdzie kiedyś swoją wymarzoną wielką miłość. Zuza bardzo stara się aby jej ojciec jak najwięcej spędzał czasu z Mileną. Wszystko byłoby jak w bajce jednak Milczek poznał Roberta. Bachor intensywnie dotrzymuje im towarzystwa starając się nie dopuścić aby pozostali sami co z czasem zaczyna irytować Milenkę. Kobieta nie wiedziała co robić gdyż podobał jej się Robert i jednocześnie marzyła o Jacku. Jednak los okazał się dla niej łaskawy i pewnego dnia Milena całując się z Robertem poznała jego narzeczoną. Kolejny zawód miłosny w jej życiu. Przekonana była iż skazana jest na staropanieństwo. Niby pod jakimś pretekstem odwiedzał ją Jacek a z czasem ona zaczęła jego odwiedzać pod pretekstem. Czy coś z tego będzie? Czy w końcu przyznają się sami przed sobą że się kochają? 
Bachor bardzo chce aby Milena była jej macochą. Jednak pełna była obaw czy owa macocha będzie dobra czy zła. W ciężkich chwilach swego życia pełna rozterek Zuza pojechała do swojej przyjaciółki Zosieńki która z ogromną cierpliwością tłumaczyła młodej damie że Milena jest dobrym człowiekiem. Kiedy jednak pewnego dnia po powrocie ze szkoły zobaczyła swojego ojca w krótkich włosach była przerażona. Myślała iż Milena nie pokocha go w takiej fryzurze i nazajutrz uciekła ze szkoły i pojechała do kościoła się modlić. A no bo skąd niby miała wiedzieć że Milenie nowy wizerunek jej ojca bardzo ale to bardzo się podoba?? 
Pani Zofia Kruk jak zwykle trzymała rękę na pulsie. Wszystko miała pod kontrolą. Ona również przeciwna była wizytom Roberta u Milaczka i razem z Zuzą na zmianę odwiedzały ją dotrzymując im towarzystwa. 
Staszek, mąż Zofii swoje mieszkanie wynajął byłej gimnastyczce Aleksandrze Pieczce. Dziewczynie bardzo podobało się w Gdańsku. Przypadkiem poznała Tomasza, z którym bardzo się zbliżyła i połączyła ich miłość. Zaprzyjaźniła się również z Mileną. Niestety wścibski pan Leon Niski, zarządca wspólnoty bardzo intensywnie uprzykrzał życie Aleksandrze. 
             Moim zdaniem "Panny roztropne" to świetna powieść, którą czyta się błyskawicznie a dzięki sporej dawce humoru uśmiech nie opuszcza nas do ostatniej strony książki. Niejednokrotnie zastanawiałam się skąd autorka czerpie pomysły na swoje książki. Za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczona. Uwielbiam powieści pisane przez panią Magdę.
                                                                                                            Pozdrawiam A.

sobota, 15 lipca 2017

"Gotuj, karm i kochaj" Monika Paluszkiewicz, Natasza Socha

             


               "Gotuj, karm i kochaj" to poradnik o tym jak gotować, dobrze się bawić, zdrowo karmić a jednocześnie mieć przyjemność z tego. Autorki pięknie opisały iż gotowanie i pichcenie nie oznacza, że jesteśmy "kurami domowymi". W tejże książce poza fajnymi, smacznymi, prostymi i szybkimi przepisami znajdziemy ciekawe wskazówki oraz prześmieszne anegdoty. Ja osobiście gotująco polecam "Gotuj, karm i kochaj". 
                                                                              Pozdrawiam A.

niedziela, 9 lipca 2017

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdalena Witkiewicz

                


        "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to powieść o tym, że w życiu aby być szczęśliwym potrzebna jest druga połówka jabłka, w tym przypadku drugie drzewko czereśni aby owocowały. Książka ta w której znajdziemy historię o miłości. Jednak nie zawsze miłość musi być szczęśliwa i spełniona. Wydarzenia z przeszłości nie dawały o sobie zapomnieć w teraźniejszości.
          Zosia Krasnopolska, na co dzień pilna uczennica, grzeczna i na pozór nudna nie miała przyjaciół. W szkole zawsze była sama. Pewnego dnia, w dzień wagarowicza aby choć trochę zyskać sympatii wśród kolegów i koleżanek z klasy postanowiła pójść z nimi na wagary. Nie wiedziała iż ta decyzja odmieni jej życie na zawsze. Karą jaką miała ponieść za swój wyczyn była opieka nad starszą kobietą, panią Stefanią. Mimo różnicy wieku bardzo się zaprzyjaźniły. Zosia traktowała panią Stefcię jak babcię i była dla niej najważniejszą osobą w życiu. Po latach wspaniałej przyjaźni i miłości pani Stefania odeszła. Zosia w spadku otrzymała willę w Rudzie Pabianickiej i mieszkanie w Gdańsku. Marek, mężczyzna w którym Zosia była szaleńczo zakochana namawiał ją na sprzedaż tej "rudery". Pewnego dnia dowiedziawszy się iż jest w ciąży natychmiast pragnęła poinformować przyszłego ojca o wspaniałej nowinie. Jednak los miał inne plany. Marek również miał dla Zosi wieści. Niemniej jednak nie tak radosne. Mianowicie przyjechał do niej poinformować ją, że w jego życiu jest inna i to już koniec między nimi. Tymczasem Zosia nie powiedziała mu o ciąży. Niewiele myśląc postanowiła wyjechać do swojego domu w Rudzie Pabianickiej. na swej drodze w nowym życiu poznała Szymona. Stali się dla siebie prawdziwymi przyjaciółmi. Był z nią i przy niej w każdej chwili dobrej jak i złej. Niestety Zosi nie było dane urodzić dziecka Marka. Szymon również miał za sobą tragiczne momenty w życiu. Stracił żonę i nienarodzone dziecko. Mimo ogromnego cierpienia które przeżyli los połączył ich i skierował na wspólną ścieżkę życia. Ich przyjaźń była szczera i prawdziwa, jednak aby mogła zaowocować w miłość musieli poznać prawdę głęboko pochowaną na kilkadziesiąt lat ukrytą w willi i okolicach. Dzięki panu Andrzejowi, który był dla nich bardzo ważną osobą, ich przyjacielem poznali historię osób którzy wiele wycierpieli. Historia wielkiej, pięknej miłości która nie mogła rozkwitać...
             Moim zdaniem "Czereśnie muszą być dwie" to wspaniała i cudowna powieść a jednocześnie bardzo smutna i wzruszająca. Każdy z nas ma jakieś swoje ścieżki życiowe, jednak każda sytuacja, czasem nawet błaha ma jakieś znaczenie na przyszłość. Zwykła codzienność, sytuacje dnia codziennego ma swoje powody. Niestety nie zawsze jest pięknie i kolorowo. Czasem musi wydarzyć się coś złego aby z czasem nastało coś dobrego. dzięki autorce spojrzałam z ogromną wdzięcznością w "mój prywatny dom". Mądrość zawarta w powieści otwiera oczy na rzeczywistość, na to co mamy a często tego nie doceniamy. Bardzo polecam powieść pani Magdy a jednocześnie ogromnie pragnę podziękować autorce ponieważ jej książki odgrywają ważną rolę w moim życiu.
                                                                                                     Pozdrawiam A.

czwartek, 29 czerwca 2017

"Milaczek" Magdalena Witkiewicz

                             


            "Milaczek" to przezabawna powieść w której toczą się losy zakompleksionej Milenki, jej ekscentrycznej sześćdziesięcioparoletniej ciotce Zofii Kruk oraz siedmioletniej sąsiadki Zuzanny zwanej Bachorem.
             Milena zwana Milaczkiem ma niskie mniemanie na swój temat. Brak jej wiary w siebie. Jej niska samoocena spowodowana jest jej nadwagą dlatego ciągle jest na "diecie" którą zaczyna od jutra. Jednak jej największym marzeniem jest spotkać mężczyznę na całe życie. 
Pani Zofia Kruk mimo swego wieku, w pełni korzysta z życia. W spadku po zmarłym mężu odziedziczyła pokaźny majątek. Dzięki niemu nie musiała martwić się o finanse. Zofia była kobietą elegancką, zadbana, pewną siebie. Nie brakowało jej adoratorów i wielbicieli. Jednym z nich był pan Staszek z którym prawie mieszkała. Z czasem Zosia uświadomiła sobie jak bliski jej sercu jest ów Stachu. 
Pewnego dnia Zofia będąc u dentysty wpadła na genialny pomysł. Postanowiła wyswatać Milenkę z doktorkiem Mariuszem. Randka okazała się pomyślna. Znajomość Mileny z Mariuszem nabierała kolorów. Z czasem zostali narzeczeństwem i datę ślubu mieli już ustaloną. Milena była najszczęśliwsza na świecie.
Sąsiadka z parteru siedmioletnia Zuza zwana Bachorem była nadzwyczaj inteligentnym dzieckiem. Dbała o dobro jej najbliższych. Zuzanna mieszkała z ojcem Jackiem. Intensywnie prowadziła zapiski dotyczące jego nowych koleżanek, która się nadaje na nową mamusię a która nie. Niestety żadna nie przypadła jej do gustu i "umilała" te wizyty. Biedny Jacek wciąż był samotny. Zuźka nie tylko martwiła się o ojca. Pewnego razu usłyszawszy iż emeryci są biedni i nie mają na chleb postanowiła wspomóc swoją ukochaną Zosienkę dokarmiając ją.  Bachor miał pełne ręce roboty. Musiała mieć oczy dookoła głowy. 
Szczęśliwa Milena z czasem zaczęła markotnieć. Powodem jej nieszczęścia był Mariusz. Niespodziewanie przestał się z nią spotykać, do niej dzwonić. Kobieta z czasem uświadomiła sobie że to koniec i znów jest sama. Całkiem przypadkowo zakolegowała się z Bachorem. Dzięki tej znajomości Milaczek zawarł znajomość z Jackiem, ojcem Zuzi. Jednak czy coś z tego będzie? Czy Milena zwróci uwagę na maślane oczy Jacka?
                                                                                                          Pozdrawiam A.

niedziela, 25 czerwca 2017

"Błękitny zamek" Lucy Maud Montgomery

                         


        "Błękitny zamek" to powieść o losach młodej kobiety, która marzyła o miłości.
          Valancy Stirling mając dwadzieścia dziewięć lat wciąż mieszkała z matką. Rodzina szydziła z niej i jej staropanieństwa w tym wieku. Dawali jej odczuć iż wstydzą się jej oraz faktu iż nadal nie ma męża. Valancy starała się być jak najmniej widzialna. Każdego dnia uciekała myślami do swojego Błękitnego Zamku w którym była szczęśliwa. Zatracała się również w książkach Johna Fostera. 
Pewnego dnia życie Valancy się zmieniło. Otrzymała list od doktora Trenta w którym wyjaśnił jej iż jest ciężko chora i nie ma dla niej ratunku. Wtenczas kobieta postanowiła swoje ostatnie chwile przeżyć na swój sposób. Mimo sprzeciwu rodziny wyprowadziła się z domu. Zamieszkała u Ryczącego Abla. Opiekowała się jego chorą córką Cecylią. Poznała tam Barney'a Snaith'a, który nie cieszył się dobrą opinią. Uważano go za mordercę i bandytę. Po śmierci Cecylii rodziny Valancy miała nadzieję iż wróci ona do domu niczym syn marnotrawny. Jednak kobieta miała inne plany. Postanowiła oświadczyć się Barney'owi. Wyznała mu prawdę o swej chorobie. Mimo iż wiedziała, że mężczyzna ożenił się z nią z litości i nigdy jej nie pokocha to ona pokochała go całym sercem. Kilka dni po ślubie Valancy odwiedziła rodzinę i poinformowała ich o swoim zamążpójściu. Kobieta nie oczekiwała zachwytu ze strony rodziny. 
Życie na wyspie z Barney'em i ich dom był jej wyśnionym i wymarzonym Błękitnym Zamkiem. Kobieta była bardzo szczęśliwa. 
Pewnego dnia kiedy małżonkowie wyszli na spacer w drodze powrotnej Valancy ugrzęzła na torowisku. Tuż za zakrętem zbliżał się pociąg. Mało brakowało a doszłoby do tragedii. Następnego dnia Valancy poszła do doktora Trenta aby wytłumaczył jej jak to możliwe iż przeżyła tak wielki wstrząs. Okazało się wówczas iż list który dostała rok temu skierowany miał być do innej pacjentki i zaszła ogromna pomyłka a ona jest zdrowa i będzie długo żyła. Valancy postanowiła zwrócić wolność mężowi. W drodze powrotnej spotkała słynnego ze swych maści doktora Redferna. Rodzina Valancy uważała maści i pigułki Redferna lekiem na wszystkie choroby świata. Po rozmowie z mężczyzną okazało się iż Barney jest jego synem. Po powrocie do domu chcąc napisać list do męża i wszystko mu wyjaśnić weszła do jego komnaty do której obiecała nigdy nie zaglądać aby poszukać czegoś do pisania. Tam odkryła iż jej mąż jest nie tylko synem Redferna, lecz jest również sławnym pisarzem Johnem Fosterem ...
         Moim zdaniem "Błękitny zamek" to piękna, lekka i zabawna powieść w której dzięki marzeniom łatwiej sprostać rzeczywistości. Z chęcią przeczytałabym oryginał książki pochodzący z 1926 roku.
                                                                                                                    Pozdrawiam A.

czwartek, 25 maja 2017

"Zmyślona" Katarzyna Michalak

                          


      "Zmyślona" to trzecia część trylogii o losach naiwnej Patrycji i jej ukochanej Poczekajki. Wydawać by się mogło iż będzie to historia o szczęśliwej Patrycji w roli żony i matki. Jednak autorka zaskakuje i "Zmyślona" jest powieścią w której bohaterów spotyka ogromna tragedia. Aczkolwiek nie zabraknie również fantastycznego humoru do czego pani Kasia zdążyła mnie przyzwyczaić w swoich książkach.
        Głównym bohaterem powieści jest Patryk, brat Hanki i ojciec chrzestny córeczki Patrycji, Anielki.
Pewnego dnia do małej wioski o nazwie Zmyślona w której mieszkał Patryk przyjechała dwójka małych dzieciaków z opiekunką i listem. Zdezorientowany Patryk miał zaopiekować się dziećmi swojej siostry dopóki nie wróci ona w pełni do zdrowia. W opiece nad Lusią i Adasiem miała pomóc mu Dominika. Mężczyzna szybko pokochał tych urwisów i nie tylko ich. Któregoś razu zaproponował wycieczkę do Poczekajki. Chciał odwiedzić Patrycję i swego przyjaciela Łukasza. Wtenczas dowiedział się o tragedii która ich spotkała. Postanowił zrealizować swą propozycję z tym, że w pojedynkę, bez dzieciaków. Zajechawszy pod Chatkę w Poczekajce zastał mieszkańców i domowników Chatki pogrążonych w ogromnej boleści. Patrycja z Łukaszem stracili półrocznego synka Bartusia. Kobieta zapadła w śpiączkę, Łukasz czuwał przy niej dniami i nocami a małą Anielką zajmowali się mieszkańcy Poczekajki. Patryk postanowił potrząsnąć swym przyjacielem i pomóc mu stanąć na nogach aby mógł zawalczyć o powrót ukochanej żony. Mała Anielka pojechała z nim do jego leśniczówki w Zmyślonej. Teraz zamiast dwóch diabląt Patryk miał trójkę uroczych urwisów i opiekunkę w której się zakochał. Z całych sił wierzył iż rodzice tych dzieciaków ogarną się ze swoimi problemami i na nowo stworzą ciepły i kochający dom...
          Moim zdaniem "Zmyślona" to powieść w której nie wszystko układa się jak w bajce i nie jest pięknie i kolorowo. Mimo tragedii która się wydarzyła w powieści autorka nie zawiodła mnie. Ogromne poczucie humoru i sporą dawkę uśmiechu na twarzach zafundowała nam adopcyjna rodzinka Patryk i dzieciaki. Gorąco polecam,
                                                                                                        Pozdrawiam A.