sobota, 29 kwietnia 2017

"Finale" Becca Fitzpatrick

                                      


               Na głównej okładce napisane jest : "zapierający dech w piersiach ostatni tom bestsellerowej sagi szeptem". Moje spostrzeżenia i uwagi są ogromne, lecz podsumowuję je na końcu opinii. 
               Nora jest nieśmiertelną Nefilką. Po śmierci ojca została dowódcą armii Nefilów. Nefilowie od lat walczą z upadłymi aniołami.
Patch jest upadłym aniołem. Mimo konfliktu ras bardzo się kochają z Norą.
Cheszwan zbliżał się błyskawicznie. Według przysięgi, którą Nora złożyła ojcu miała ona poprowadzić armię Nefilów na wojnę z upadłymi aniołami. Jednak dziewczyna zawarła również pakt z archaniołami i musi wywiązać się z danej im obietnicy. Mianowicie została przyparta do muru i nie wiedziała po której stronie się opowiedzieć. 
Przez kilka tygodni jej podwładny Nefil Dante szkolił ją i trenował. Nauczył ją korzystania z przywilejów bycia Nefilem i ich umiejętności. 
Dziewczyna pragnęła pokoju. Chciała aby w konfrontacji obu ras doszło do porozumienia i zakopania toporu wojennego. Jednak było to nie możliwe. Razem z Patchem usiłowali znaleźć rozwiązania zbliżającej się wojny. Po drodze napotykali mnóstwo przeszkód. Głównym problemem okazał się Dante, który zdradzając swoją rasę trzymał sztamę z upadłymi aniołami. Nora i Patch obmyślili plan aby obezwładnić zdrajcę. Dziewczyna wyzwała Dantego na pojedynek. W dniu kiedy miała się odbyć walka Nory i Dantego odwiedziła ich grupa upadłych aniołów. Wybuchła wojna między Nefilami a aniołami. Walczyli używając zaklętych przedmiotów które pozbawiały ich życia. Scott poświęcając swoje życie uratował Norę przed śmiercią. Wtenczas dziewczyna wykorzystując osłabienie Dantego zabiła go. Po skończonej wojnie Nora odnalazła w całym tym chaosie swojego ukochanego Patcha i żyli długo i szczęśliwie. Grrr
               Moim zdaniem "Finale" to przesadzona czwarta część w której Nora uważa się za co najmniej najważniejszą i najwspanialszą istotą na ziemi. Władza uderzyła jej do głowy. Traktowała wszystkich z wyższością. Każdy musiał tańczyć jak ona im zagra bo jak się tylko sprzeciwi to Patch się nim zajmie. Z ogromną przykrością czytałam przemianę Patcha. Z fajnej, mrocznej postaci stał się typowym, pospolitym pantoflem Nory. Wg mnie "Finale" nie jest zapierającym dech w piersiach ostatnim tomem sagi. Wg mnie jest ona jedną wielką pomyłką a chaos który panuje w powieści bardzo mi przeszkadzał. Podsumowując całą sagę to trzecia część "Cisza" okazała się w miarę przyjemna w czytaniu. Aczkolwiek nawet "Cisza" w moim odczuciu nie jest w stanie uratować całej tej serii.
                                                                                                       Pozdrawiam A.

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Cisza" Becca Fitzpatrick

                                   


              Trzeci tom sagi szeptem pt. "Cisza" to kontynuacja zmagań Nory i Patcha z Nefilami, aniołami i przeszkodami.
              Nora odzyskawszy przytomność niczego nie pamięta. Uświadomiwszy sobie, że znajduje się na cmentarzu przy grobie ojca resztkami sił próbuje przypomnieć sobie co się stało. W głowie ma totalną pustkę. Natknąwszy się na stróża na cmentarzu dowiaduje się od niego że została porwana i wszyscy jej szukają. Nie uwierzyła mu. Zaczęła uciekać. Po drodze spotkała detektywa Basso, którego wezwał ochroniarz. Jemu również nie wierzyła ani nie ufała. Straciła przytomność. Kiedy się ocknęła była w szpitalu. Po rozmowie z matką dowiedziała się, że jedenaście tygodni temu została porwana. Jednak Nora niczego nie mogła sobie przypomnieć. jej zanik pamięci sięgał na kilka miesięcy przed uprowadzeniem. Ze wszystkich sił starała sobie przypomnieć cokolwiek. Jedynym ogniwem łączącym ją z pustką w głowie była czerń i czarne oczy. Nieświadomie w śnie odnalazła właściciela czerni, Patcha. Mimo jego zdumienia i zaskoczenia jak ona się dostała do jego umysłu postanowił wymazać jej z pamięci siebie dla jej dobra i bezpieczeństwa. Jednak dziewczyna nie dawała za wygraną. W dalszym ciągu desperacko szukała odpowiedzi na dręczące pytania co się z nią stało, działo? Kto i dlaczego ją porwał? Dlaczego nic nie pamięta? Kolejną zagadką była wiadomość iż jej matka spotyka się z Hankiem Millarem. Mimo swej amnezji gdzieś podświadomie czuła, że coś z nim jest nie tak i nie może mu ufać. 
Nora za wszelką cenę starając się odzyskać pamięć kilkakrotnie na swej drodze spotykała Jeva, który zawsze pojawiał się kiedy groziło jej niebezpieczeństwo. Nie wiedząc czemu coś ją do niego ciągnęło. Przy nim czuła się bezpiecznie.
Pewnego dnia chcąc pobyć sama i wszystko przemyśleć spotkała Scotta, który ukrywał się przed zemstą Nefilów za zdradę. Opowiedział jej wszystko co się wydarzyło. Dziewczyna powoli zaczynała przypominać sobie pewne momenty z życia. Postanowili połączyć siły i zniszczyć Hanka.
Pewnego razu kiedy chciała włamać się do magazynu Hanka została przyłapana przez jego strażników. Wtenczas ocalił ją Jev. Zabrał ją do swojego mieszkania i wyznać jej prawdę. Dziewczyna w końcu poznała prawdę. To Jev był tym wspomnieniem czerni którego ciągle szukała.To on był jej miłością. To on był Patchem. Wyjaśniwszy sobie wszystko oboje mieli wspólny cel: Hank Millar. Musieli działać szybko aby unicestwić jego plany. Nie mieli dużo czasu. Oboje pragnęli aby zapłacił za wszystko, aby umarł. Jednak jako Nefil był nieśmiertelny.
Pewnego dnia po konfrontacji w magazynie ze swoim ojcem Hankiem, Nora została zmuszona do złożenia przysięgi, że po jego śmierci zajmie się jego oddziałem Nefilów. Hank przetoczył jej swoją krew aby w pełni była Nefilem. Dręczona wyrzutami sumienia poszła do Patcha aby wyznać mu co zrobiła. Jednak chłopak już o tym wiedział. Mimo zmian które zaszły w życiu dziewczyny, jej przemiany w nieśmiertelnego Nefila Nora i Patch nadal się kochali. Mimo "konfliktu" między upadłymi aniołami a Nefilami dalej byli razem. 
Patch dogadał się z archaniołami aby oni po majstrowali przy śmierci Hanka, aby mógł go zabić w zamian za powstrzymanie Nefilów przy zbliżającym się cheszwanem. W momencie którym Hank stał się śmiertelny Patch wręczył rewolwer Norze aby dokonała sądu. Mimo swej nienawiści do Hanka chciała darować mu życie i skazać na zamknięcie aby nie musiała dowodzić jego armią. Kiedy dostrzegła że próbuje spalić pióro należące do skrzydeł Patcha bez mrugnięcia okiem nadusiła za spust....
             Moim zdaniem "Cisza" góruje nad pierwszymi częściami sagi. Mimo niechęci którą miałam po "Crescendo" sięgnęłam po "Ciszę" i ... o dziwo autorka bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się tak fajnej powieści którą wchłonęłam. Nie mogłam jej zamknąć i odłożyć dopóki nie przeczytałam ostatniej kartki. Bardzo jestem ciekawa co kryje się w ostatniej części "Finale" Mam tylko nadzieję iż się nie rozczaruję.
                                                                                                           Pozdrawiam A.

czwartek, 20 kwietnia 2017

"Crescendo" Becca Fitzpatrick

                             


       "Crescendo" to druga część sagi szeptu. Dalsze losy Nory, jej anioła stróża Patcha i nieoczekiwany powrót do przeszłości, do śmierci ojca bohaterki.
        Nora jest zakochana w Patchu. Jest on jej wielką miłością. Z czasem zaczynają się schody. Coraz częściej się kłócą, pojawiają się tajemnice. Dziewczyna postanawia zakończyć ten związek.
Do Coldwater wprowadza się Scott z matką, dawny kolega z lat dzieciństwa. Nora od razu wyczuwa, że coś ze Scottem jest nie tak. Podejrzewa iż jest on Nefilem. Jej podejrzenia rozwiewa Patch. Mimo iż nie jest już jej aniołem stróżem dalej nad nią czuwa. Archaniołowie kazali mu się opiekować teraz Marcie. Nora i Marcie od lat się nie lubią. Pewnego razu Marcie wyznała jej prawdę iż jej matka spotyka się z jej ojcem i istnieje duże prawdopodobieństwo, że są siostrami.
Przyjaciółka Nory, Vee zaczęła spotykać się z przyjacielem Patcha, Rixonem.
Pewnego dnia Nora dostała tajemniczą kopertę w której znalazła pierścień z informacją iż należał on do Czarnej Ręki i to on zabił jej ojca. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Po rozmowie z Rixonem jej podejrzenia padły na Patcha.
Pewnego dnia zakradła się do pokoju Scotta i znalazła w nim drugi identyczny pierścień Czarnej Ręki. Miała coraz większy mętlik w głowie.
Meritum powieści rozgrywa się na imprezie w miasteczku. Nora w końcu poznaje całą prawdę a wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować tworząc całość. Jest ona córką Nefila, ojca Marcie. Scott okazał się dobrym Nefilem, który za wszelką cenę chciał się od nich uwolnić. Rixon zabił ojca Nory. Wszystkie konflikty z Patchem podjudzane były przez Rixona. Chciał złożyć ją w ofierze i móc stać się człowiekiem. Jednak po raz drugi Patch ocalił życie dziewczynie. 
        Moim zdaniem "Crescendo" jest zwykłą powieścią, której zaletą jest prosty język dzięki czemu czyta się ją fajnie i szybko. Niestety postać Nory bardzo mnie denerwowała i irytowała. Cały czas myślała tylko o sobie. Zachowywała się jak rozkapryszona nastolatka. Dużym zaskoczeniem była dla mnie Vee, którą polubiłam. Mam nadzieję, że trzecia część będzie lepsza.
                                                                                                   Pozdrawiam A.

piątek, 14 kwietnia 2017

"Szeptem" Becca Fitzpatrick

                            


              Becca Fitzpatrick w swojej powieści opisała losy nastolatków oraz upadłych aniołów.
              Szesnastoletnia Nora rok temu straciła ojca. Jej matka aby utrzymać dom dużo pracuje. Nora jest zwykłą, normalna uczennicą liceum. Przyjaźni się z Vee. 
Pewnego dnia na lekcji biologii trener postanawia pozamieniać uczniów miejscami. Koło Nory siada Patch. Mimo iż był tajemniczy, mroczny coś ją do niego ciągnęło. W życiu licealistki zaczęły dziać się dziwne rzeczy, których nie dało się normalnie wytłumaczyć.Z czasem w głowie zaczęła słyszeć szepty. 
Pewnego dnia dziewczyny poznały Elliota i Julesa. Przypadkiem Nora odkrywa niebezpieczną tajemnicę z przeszłości Elliota. 
Będąc razem z Vee na zakupach Nora uświadomiła sobie że ktoś ją śledzi. Zamieniwszy się z przyjaciółką kurtkami Vee została pobita. Dziewczyna podejrzewała Patcha jednak Nora nie była do tego przekonana. Ona obstawała przy Elliocie zważywszy na to iż był oskarżony o zabójstwo...
               Moim zdaniem "Szeptem" to fajna książka. Prosty język którym posłużyła się autorka sprawił iż przeczytałam ją w mgnieniu oka. Uważam jednak że na rynku jest już bardzo dużo historii licealistów i ich problemów i ciężko jest się przez to przebić, zaskoczyć czymś nowym. Mnie osobiście spodobało się to, że autorka kreując swoje postacie nie postawiła na przereklamowanego, popularnego zawodnika drużyny sportowej tylko na anioła. Tym właśnie aniołem był Patch. Początkowo miał być złym, upadłym aniołem. Jednak jak to w takich szkołach amerykańskich bywa poznał Nore, zakochał się w niej i zmienił się w dobrego anioła.
                                                                                                          Pozdrawiam A.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

"Dziecko" Torey L. Hayden


             "Dziecko" to prawdziwa historia sześcioletniej Sheili której nikt nie dawał szansy, którą wszyscy spisali na straty. Jedyną osobą która dostrzegła w niej dziecko była Torey.
              Torey była nauczycielką. Jej dziećmi były dzieci trudne, których nikt nie chciał w swojej szkole ani klasie, takie którym nikt nie dawał żadnych szans na normalne życie. Ona była po to, aby im pomów w miarę możliwości ich upośledzenia przystosować się do społeczeństwa. Pewnego dnia do jej klasy trafiła Sheila. Miała ona być tylko na "przechowanie" ponieważ po incydencie z podpaleniem trzyletniego chłopca sąd skazał ją na pobyt w szpitalu stanowym. Już od pierwszego dnia były z nią problemy. Była dzieckiem zaniedbanym, brudnym i śmierdzącym. Nie pozwalała się nikomu do siebie zbliżyć, dotknąć. W porównaniu z innymi dziećmi Sheili była inteligentna i bardzo mądra. Jednakże w swoim krótkim dotychczasowym życiu wiele przeżyła. Jej matka porzuciła ją na środku autostrady. Ojciec z którym mieszkała poniżał ją psychicznie wmawiając jej że gdyby była dobrym i grzecznym dzieckiem matka by ich nie zostawiła. W jej oczach emanował bunt, złość. Zawsze wszystko psuła, niszczyła. nie miała litości nawet wobec zwierząt. Torey jednak się nie poddawała. Z całych sił próbowała dotrzeć do dziewczynki, zbliżyć się do niej. Początki były bardzo trudne i ciężkie lecz ogromy wysiłek, praca którą włożyła Torey zaczęły owocować w poprawę relacji z Sheilą. Małymi kroczkami dziewczynka zaczęła zbliżać się do nauczycielki. Z czasem otworzyła się, zbliżyła. Więź która ich połączyła była krucha i delikatna. Sheila poczyniła ogromne postępy. Nauczyła się panować nad swoim gniewem. Zjednoczyła się z innymi dziećmi. Była szczęśliwa i radosna. Torey wystąpiła do sądu o pozostawienie jej w klasie. Ogromna praca i wysiłek który włożyła w rozwój dziewczynki uchronił ją przed pobytem w szpitalu. Życie Sheili zmieniło się na lepsze. Z czasem relacje z ojcem również uległy znacznej poprawie. Mimo tak wielkich złych przeżyć, doświadczeń, bólu i cierpienia Sheili z pomocą Torey nauczyła się żyć, śmiać, kochać i ...płakać.
               Moim zdaniem książka ta jest wzruszająca, szczera a momentami bardzo smutna i bolesna. Przykro mi jest, że na świecie dzieją się takie rzeczy z udziałem bezbronnych, niewinnych dzieci. Wiem i zdaję sobie sprawę z tego że historia Sheili jest jedną z wielu takich historii dzieci, które nie miały prostego życia. Jest to bardzo smutne i przygnębiające. Jedynym "pocieszeniem" jest to, że w życiu tej małej, kruchej istoty pojawiła się Torey.
                                                                                                          Pozdrawiam A.

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Dom orchidei" Lucinda Riley


         "Dom orchidei" to powieść o miłości, bólu, cierpieniu i tajemnicy skrywanej przez dziesiątki lat.
          Julia Forrester sławna pianistka w wypadku samochodowym straciła synka Gabriela i męża Xaviera. Postanawia wyjechać do Anglii aby uporać się z tragedią. Pewnego dnia siostra Julii, Alicia zabiera ją na wyprzedaż do Wharton Park, rezydencji którą Julia kochała i w której spędzała wakacje. W posiadłości spotkała dziedzica Kita Crawforda. Odnowili swą znajomość. Pewnego razu Kit znalazł pamiętnik w domu przy rezydencji w którym niegdyś mieszkali dziadkowie Julii. Postanowił jej go oddać myśląc iż należy on do jej dziadka i pochodzi z okresu II wojny światowej. Julia odwiedza swą babcię Elsie i oddaje jej pamiętnik. Elsie wyjawia wnuczce iż dziennik nie należał do jej dziadka tylko do ówczesnego dziedzica majątku Wharton Park lorda Harry'ego Crawforda. Elsie opowiedziała Julii niezwykle smutną historię pary kochanków a jednocześnie historię pełną smutku, cierpień, kłamstw i zdradzie.
Podczas wojny Elsie pracowała jako pokojówka w Wharton Park. Tuż przed wybuchem wojny Harry musiał ożenić się z Olivią której nie kochał i spłodzić dziedzica posiadłości. Niedługo po zaślubinach Harry wyjechał na wojnę. Olivia poroniła.
Po kilkuletniej niewoli w Changi, Harry był wolny. Nie mógł uwierzyć, że wojna się skończyła i odzyskał wolność. Będąc w Bangkoku poznał piękną, młodą Tajkę, Lidię. Od razu się w niej zakochał. Ona w nim również. To była wielka, prawdziwa miłość. Niestety z góry spisana na porażkę. Nie było im dane żyć razem. Harry musiał zająć się majątkiem Wharton Park. Owocem miłości Harry'ego i Lidii była Jasmine, którą adoptowali Elsie i jej mąż Bill. Olivia odkrywszy zdradę męża i prawdziwe pochodzenie Jasmine zakazała Billowi wyjawienia prawdy Harry'emu. 
Historia którą poznała Julia od Elsie na zawsze odmieniła jej życie i jej najbliższych. Jednocześnie kłamstwa skrywane przez lata połączyła losy dwóch rodzin...
         Moim zdaniem "Dom orchidei" to piękna powieść o smutnej miłości. Czasy przeszłości, czas Harry'ego, Olivii i Lidii pochłonęły mnie bez opamiętania. Nie mogłam doczekać się co będzie dalej. Ich losy były nie do przewidzenia. Nie spodziewałam się że los ich tak ciężko doświadczy. Według mnie książka ta jest piękną powieścią którą bardzo przyjemnie mi się czytało, ujęła mnie za serce i na długo pozostanie w mej pamięci.
                                                                                                              Pozdrawiam A.

sobota, 1 kwietnia 2017

"Maminsynek" Natasza Socha


         "Maminsynek" to zabawna powieść o losach Leandra oraz jego Matki. Niespodziewanie pojawia się również Amelia, która troszkę całkiem przypadkiem namiesza w życiu synusia i mamusi.
          Leander od małego traktowany był i ubóstwiany przez swoją Matkę. Chuchała i dmuchała na niego na każdym kroku. Ojciec po kilku próbach przebicia się przez zaborczą miłość Matki do syna zrezygnowany odszedł od nich. Matka poczuła wtedy ulgę. Razem z synem spędzali każdą chwilę, wszystko robili razem. Matka nawet mu pupę wycierała bo on się tego brzydził. Prawdziwy maminsynek. Nawet spali razem w jednym łóżku do momentu aż synek zaczął dojrzewać i musiał przenieść się do swojego łóżka. Dzień, w którym Leander stał się mężczyzną a mianowicie przeżył swój "pierwszy raz" zamiast świętować z dziewczyną on świętował go z Matką bo dziewczyna kiedy ja zobaczyła szybko uciekła. 
W dorosłym już życiu Leandra każda kobieta która się pojawiła na horyzoncie nie miała szans z Matką lub listą Leandra doskonałej kobiety. Przełomem okazała się Amelia. To ona krok po kroku postanowiła odciąć pępowinę.... 
            Moim zdaniem powieść ta dostarcza sporą dawkę humoru  i uśmiechu. Można w niej również znaleźć kilka cennych rad i wskazówek. "Maminsynek" jest ciekawą pozycją i godną polecenia.
                                                                                                       Pozdrawiam A.