wtorek, 2 sierpnia 2016

"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz


      "Awaria małżeńska" to świetna, pełna humoru książka a nawet mogę ją określić również jako poradnik.
       Losy dwóch małżeństw, które przeżywają kryzys. Na co dzień Justyna oraz Ewelina zajmują się pracą, domem i dziećmi. Ich mężowie w niczym im nie pomagają. Pewnego feralnego dnia kiedy obie panie wracały do domu, kierowca autobusu którym jechały chciał ominąć kota aby go nie rozjechać powodując tym wypadek w skutek którego Justyna złamała nogę a Ewelina bark i trafiły do szpitala w którym się zaprzyjaźniły. W tym momencie życie ich mężów Sebastiana i Mateusza stanęło na głowie. Ich dotychczasowy uporządkowany, spokojny i bez obowiązków świat runął jak domek z kart. Obaj musieli zająć się pracą oraz.... dziećmi i domem dopóki ich żony nie wyjdą ze szpitala. Czy panowie sprostają i poradzą sobie z dziećmi i ogarną cały system jakim funkcjonuje dom i rodzina? Na to właśnie pytanie autorki pani Natasza i pani Magdalena udzielają odpowiedzi w swojej książce. Sposób w jaki opisują zmagania dzielnych tatusiów ze swoimi pociechami i obowiązkami domowymi i pracą niejednokrotnie doprowadzał mnie do łez ze śmiechu i sama zadawałam sobie pytanie "skąd ja to znam?".... Pobyt żon w szpitalu okazał się terapią dla ich małżeństw. Panie doceniły starania swoich mężów, a panowie docenili jak ciężko pogodzić jest pracę, dom i rodzinę i dzięki temu zaczęli doceniać swoje wyjątkowe kobiety, które same ogarniają cały dom i dzieci i po drodze jeszcze pracują....
       Moim zdaniem "Awaria małżeńska" to pełna humoru, dowcipu książka, którą czyta się rewelacyjnie. Już od pierwszych stron nie można się od niej oderwać. Rewelacja, naprawdę super, gorąco polecam. 
                                                                                        Pozdrawiam A.

środa, 27 lipca 2016

"Zatoka trujących jabłuszek" Monika Szwaja


       Kontynuacja zmagań się z trudami życia codziennego, przeciwnościami losu dzielnego "Klubu Mało Używanych Dziewic".
       Powieść ta jak poprzednie części przepełniona jest optymizmem, humorem oraz dużym naciskiem na prawdziwą przyjaźń. Dziewice borykają się z podstępami i intrygami innych ludzi. Jednakże w każdej sytuacji mogą na siebie liczyć i wspierają się nawzajem. W poprzednich częściach akcja Klubu rozgrywała się w Szczecinie, natomiast w "Zatoce trujących jabłuszek" dziewice wraz z mężami, partnerami, dziećmi i przyjaciółmi wyruszają w podróż na Karaiby. Wydawałoby się iż są w raju i powinny być szczęśliwe, lecz nawet na wyspie spotykają się z podstępnymi i wyrachowanymi oszustami, którzy chcieli oszukać naiwną jedną z dziewic lecz pozostałe panie z klubu wraz ze swoimi partnerami i pozostałymi przyjaciółmi nie dopuściły do oszukania biednej naiwnej członkini Klubu. Wszystko kończy się happy endem jak w pozostałych częściach serii.
         Moim zdaniem powieść ta wprawia czytelnika w optymistyczny pogląd na życie oraz uświadamia najważniejsze wartości takie jak przyjaźń, miłość, szczęście o których często zapominamy w pogoni za pracą, domem, rodziną...
                                                                                  Pozdrawiam A.

sobota, 18 czerwca 2016

"Domniemanie winy" Marcia Clark


        
          Wspaniały thriller opisujący pracę prokuratora oraz świat przestępców.
          Bohaterka książki, Rachel Knight pracuje jako prokurator w Los Angeles. Odnosi sukcesy zawodowe. W momencie kiedy jej dobry kolega z pracy Jake zostaje zamordowany, kobieta przejmuje po nim jego najtrudniejszą sprawę dotyczącą gwałtu córki znanego lekarza bez żadnych śladów i dowodów. Prawniczka nie może się pogodzić z oskarżeniami pod adresem tragicznie zmarłemu Jake'u i postanawia ryzykując własną karierę na własną rękę dowiedzieć się jaka była prawda. W sprawie gwałtu oraz śmierci kolegi po fachu bohaterce pomagała koleżanka Bailey. Kobiety stanowiły doskonały duet w pracy. Ich przeczucia, analizy, domysły, doświadczenie pozwoliło rozwikłać zagadkę gwałtu oraz poznać prawdziwą przyczynę zabójstwa Jake'a.
             Moim zdaniem książka ta jest fantastyczną powieścią, którą czyta się fajnie, ponieważ nie jest napisana ciągiem i długimi rozdziałami. Specyficzne poczucie humoru inteligentnej Rachel i sarkastyczne podejście Bailey wprawia czytelnika w uśmiech na twarzy.
                                                                                            Pozdrawiam A.

czwartek, 9 czerwca 2016

"Wyścig po miłość" Elizabeth Bevarly

               

          Współczesna pełna humoru, miłości, marzeń i fantazji powieść, którą czyta się lekko, miło i przyjemnie.
           Młoda, skromna i nieśmiała artystka Lulu wynajęła na dwa tygodnie swój dom znanemu trenerowi koni wyścigowych Cole'owi Earl'owi. Mężczyzna mieszkając w wynajętym domu przypadkowo odkrywszy dziennik właścicielki czytał go chcąc dowiedzieć się jak najwięcej kim jest osoba, która tu mieszka, a zarazem był nią zainteresowany i wieczorami fantazjował o niej. Jednak kiedy spotkał Lulu (wciąż nie wiedział, że dom należy do niej) coraz częściej myślał o niej i z wzajemnością ponieważ Lulu również nie był on jej obojętny. W momencie kiedy bohaterka dowiedziała się iż w jej domu mieszka Cole szybko postanowiła sprawdzić pod jego nieobecność czy nie zdemolował jej ukochanego domu. Jednakże niespodziewanie mężczyzna szybciej wrócił do "domu" i napotkał w nim niespodziewanego gościa.....
           Moim zdaniem powieść ta wspaniale oddaje co tkwi w człowieku, jego drugie "ja", które skrywa się pod płaszczem dnia codziennego.  
                                                                                          Pozdrawiam A.

środa, 1 czerwca 2016

"Dziewice, do boju" Monika Szwaja


          Kontynuacja dzielnych przyjaciółek w zmaganiu się z własnymi problemami, życiowymi rozterkami ...
          Powieść ta napawa mnie optymizmem, uśmiechem, radością. Otwiera oczy na piękno życia codziennego. Dzielne Dziewice zmagając się z własnymi problemami, samotnością wynikającą z braku partnera życiowego odnalazły miłość i szczęście.
          Moim zdaniem pani Monika pięknie opisuje, że mimo iż ma się już ponad czterdzieści lat , to można na nowo posmakować cudowne chwile przepełnione miłością, poznać wspaniałych mężczyzn i ułożyć sobie życie. Warto również mieć "prawdziwych" przyjaciół, dzięki którym życie nabiera wartości. Wiem jedno, że po książki pisane przez panią Monikę Szwaje wrócę na pewno. Autorka przepełnia mnie mnóstwem optymizmu biorąc pod uwagę dzisiejszą pogoń w życiu codziennym. 
                                                                                                       Pozdrawiam A.

wtorek, 19 kwietnia 2016

"Klub mało używanych dziewic" Monika Szwaja

 

             Perypetie kobiet, które na co dzień są matkami, pracują, stawiają czoła codzienności. Dość zabawny tytuł, który można zinterpretować w dwojaki sposób, a jednak powieść nie ma nic z tym wspólnego.
             Autorka opisuje losy czterech przyjaciółek. które na spotkaniu klasowym po latach postanowiły zmienić coś w swoim dotychczasowym życiu i zrobić coś w celach charytatywnych. Dzięki klubowi, który założyły pod wpływem impulsu zaczęły inaczej patrzeć na swoje dzieci, partnerów... Odmieniło się ich życie. Nabrały więcej pewności siebie, poznały nowych ciekawych ludzi. Przekonały się, że zawsze i w każdej sytuacji mogą na siebie liczyć i łączy je prawdziwa przyjaźń.
            Moim zdaniem autorka pisząc tę książkę świetnie opisała iż mimo codziennej pogoni za pracą, domem, rodziną można zrobić coś dla innych. Refleksje zawarte w książce dają również do myślenia czy jesteśmy zadowoleni z obecnego naszego życia...
                                                                                                        Pozdrawiam A.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

"Płacz niemymi łzami" Joe Peters


                Dla większości z nas wspomnienia z dzieciństwa, z rodzinnym domem, mamą, tatą, rodzeństwem są najpiękniejszymi chwilami z okresu dorastania. Dla większości z nas czasy dzieciństwa kojarzą nam się z domowym ogniskiem, kochającą się rodziną, dziecięcą beztroską, zabawą, śmiechem ... Jednakże nie każdy ma wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa.
                Autor tak wstrząsającej, smutnej, przepełnionej przemocą fizyczną jak i psychiczną autobiografią, Joe Peters nie miał lekkiego życia. Jego koszmar zaczął się kiedy na jego oczach spłonął jego ukochany tata, który chronił go przed znęcającą się nad nim matką. W wieku pięciu lat Joe był upokarzany, maltretowany, bity, głodzony, gwałcony, poniżany przez matkę i jej synów z pierwszego małżeństwa. Ta, wstrząsająca opowieść o życiu małego, bezbronnego dziecka, które tyle musiało przejść jest wręcz nieprawdopodobna a jednak to wydarzyło się naprawdę. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, że na świecie dzieją się takie okrutne rzeczy. Jak można tak traktować własne dziecko i czerpać z tego satysfakcję i korzyści materialne? Matka chłopca nie miała oporów by zamykać go nagiego w majtkach w ciemnej, zimnej piwnicy, głodzić, katować, pozwalać starszym synom jak i nowemu facetowi go gwałcić. Nie miała również skrupułów by w końcu go sprzedać w świat dziecięcej pornografii i pedofilii aby tylko zainkasować za niego jak największy zastrzyk gotówki. To, przez co Joe w życiu przeszedł, co opisał w swej książce aż się w głowie nie mieści, jest jak jakieś science-fiction. Czytając tą biografię oczy miałam pełne łez, czułam obrzydzenie, żal, smutek, wstręt a zarazem złość na tych, którzy go tak poniewierali oraz na znieczulice innych, którzy nawet nie próbowali w żaden sposób pomóc małemu więzionemu, bitemu, głodzonemu, gwałconemu chłopcu... Mimo całego piekła jakie zgotowała mu jego "rodzina" Peters kiedy był już starszy, kiedy uciekał od matki i błąkał się po domach dziecka i domem matki o swojej "rodzinie" wyraził się w sposób w który na początku nie był dla mnie do końca zrozumiany lecz po głębszej refleksji nad jego słowami zdałam sobie sprawę że on wciąż marzył i pragnął być normalnym dzieckiem z kochającą rodziną. Teraz przytoczę Wam cytat, który wstrząsnął mną, który mimo jego cierpienia, to Joe Peters, nie potrafił całkowicie odizolować się od swojej "rodziny" :
           " Owszem, moje życie rodzinne było straszne, ale mimo wszystko była to moja rodzina i łączyła mnie z nimi więź, której nawet okrucieństwo matki nie potrafiło zerwać do końca"
             Książka jest dla ludzi o mocnych nerwach. Niejednokrotnie miałam ochotę ją zamknąć i odłożyć do swojej domowej biblioteczki nie kończąc jej gdyż wzbierała we mnie fala smutku, rozpaczy, żalu, goryczy, złości że własna matka, która powinna kochać, chronić swoje pociechy przed złymi ludźmi, snami, która powinna być najukochańszą osobą dla dziecka , potrafiła wyrządzić tyle bólu, tyle cierpienia, tyle złego swojemu własnemu dziecku, któremu dała życie, które nosiła w swoim łonie, które powinno być dla niej skarbem a nie kimś na kim mogła wyładować swoje frustracje.... Szok, aż wierzyć się nie chce... 
                                                                                                              Pozdrawiam A.