"Dom nad jeziorem" to moje drugie i na pewno nie ostatnie spotkanie z powieściami Kate Morton. "Dom nad jeziorem" to powieść wielowątkowa, która rozgrywa się w różnych przestrzeniach czasowych. Długo skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne.
Sadie Sparrow, detektyw dochodzeniówki musiała iść na przymusowy urlop. W trakcie śledztwa nie potrafiła zachować dystansu zawodowego, w skutek czego musiała na jakiś czas iść na wolne. Postanowiła odwiedzić swojego dziadka, Bertiego który mieszkał w Kornwalii. Pewnego dnia podczas spaceru odkryła ukryty dom nad jeziorem wśród kornwalijskiego lasu. Zaintrygowana tajemniczą posiadłością opowiedziała dziadkowi o swoim odkryciu. Bertie opowiedział wnuczce o tragedii która siedemdziesiąt lat temu się tam wydarzyła. W młodej policjantce obudził się instynkt detektywistyczny i postanowiła rozwikłać tę zagadkę. W poznaniu prawdy pomagał jej emerytowany policjant, który tamtej nocy prowadził tam śledztwo. Oboje doszli do wniosku iż pomocna okazałaby im się współpraca znanej autorki kryminałów Alice Edevane. Alice oraz jej starsza siostra Deborah są jedynymi żyjącymi osobami które mieszkały w posiadłości w latach 30. Dociekliwa i nieustępliwa Sadie wielokrotnie starała się skontaktować z sędziwą staruszką. W końcu się spotkały. Po konkretnej rozmowie jaką przeprowadziły, Sadie otrzymała pozwolenie na przeszukanie domu w Loeneth. Dzięki listom i dziennikom, które Sadie znalazła mogła przenieść się w lata trzydzieste i poznać mieszkańców domu.
W latach trzydziestych XX ww rezydencji Loeneth zwanej Domem nad Jeziorem mieszkała Eleanor z mężem Anthony'm Edevane oraz ich trzema córkami Deborah, Alice i Clementine. Po powrocie z wojny Anthony nie był już takim samym człowiekiem jak przed wojną. Prześladowały go koszmary, cierpiał na depresję. Po wieloletnich staraniach na świat przyszedł mały Theo. Podczas zabawy w noc świętojańską doszło do porwania jedenastomiesięcznego chłopca. Rodzina pogrążyła się w smutku, żalu i tęsknocie. Policja oraz okoliczni mieszkańcy szukali dziecka. Niestety po czasie śledztwo zostało zamknięte i niewyjaśnione. Rodzina Edevane'ów wyprowadziła się z domu nad jeziorem.
Co stało się z małym Theo? Czy Sadie odkryje prawdę? Jaką rolę odgrywa również jej dziadek, Bertie?
Moim zdaniem "Dom nad jeziorem" to powieść dla osób z cierpliwością. Autorka do ostatniej strony trzyma nas w niepewności. Polecam.
Pozdrawiam A.






