Kilka lat temu pewnej niedzieli mój mąż po obiedzie szukał czegoś fajnego do obejrzenia w telewizji. Kiedy tak pstrykał i pstrykał trafił na program "Pielgrzymka do miejsc śmiesznych" Neo-Nówki. Tak właśnie poznałam ów kabaret. Do dnia dzisiejszego pamiętam i wspominam jak oboje płakaliśmy ze śmiechu. Od tamtej pory zaczęłam poznawać chłopaków i ich skecze. W zeszłym roku w maju dowiedziałam się, że Neo-Nówka wystąpi we wrześniu w moim mieście. Bez chwili zastanowienia kupiłam bilety i powiedziałam do męża, że choćby się waliło, paliło na ich koncert pójdziemy :) Powiem szczerze to było niesamowite. Co prawda pogoda nas nie rozpieszczała, było zimno a występ w amfiteatrze to jednak panowie tak nas rozśmieszali, że nawet nie czułam że jest zimno. To było wspaniałe oderwanie się od spraw codziennych, tzw. odmóżdżenie się. Zobaczyłam ich z bliska, podczas występów widziałam ich emocje na twarzy, to jak starają się nie roześmiać, jak toczą ze sobą walkę aby zachować powagę. Najfajniejsze było to, że chłopaki przyjechali z premierą nowego programu "Żywot Mariana" którego nawet na YouTube nie mogłam znaleźć. Po udanym koncercie panowie zapowiedzieli, że można u nich kupić ich książkę. O rany! Nawet nie wiedziałam, że wydali książkę! Po powrocie do domu od razu postanowiłam ją kupić. Tak więc kiedy zaczęłam ją czytać przed oczami miałam ich występ. Stoicki spokój Romana Żurka, sympatyczna i niewinna twarz Michała Gawlińskiego, kocie ruchy w tańcu oraz starający się nie roześmiać Radosław Bielecki. Niesamowite wspomnienia. Reasumując w książce poznamy historię kabaretu, ich wzloty i upadki, jak powstała nazwa Neo-Nówka. Jeżeli ktoś oczekuje prywatnych zwierzeń- to nie jest to odpowiednia lektura. Fajne jest to, że nie opowiadają o swoim życiu prywatnym, tylko skupiają się na kabarecie. Czytałam, płakałam, śmiałam się i czytałam. Spora dawka humoru, lek na depresję. Polecam, świetna książka i świetny kabaret.
Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz