środa, 18 marca 2020

"Czarne wzgórza" Nora Roberts

                                  


       "Czarne wzgórza" to moje pierwsze spotkanie z autorką. W powieści spotkamy połączenie romansu z kryminałem.
        Lil od dziecka mieszka na farmie w malowniczej Dakocie Południowej. Pewnego lata na wakacje do swoich dziadków przyjeżdża chłopiec z Nowego Jorku. Nie podoba mu się tu. Z czasem jednak Coop zaprzyjaźnia się z Lil. Dziewczyna od dziecka marzy o założeniu rezerwatu dla dzikich zwierząt. Coop pokochał farmę oraz dziadków, którzy stali się dla niego prawdziwą rodziną. Odwiedzał ich kiedy tylko mógł. Coopa i Lil połączyła nastoletnia miłość. Kilka lat później ich drogi jednak się rozeszły. Coop pracował w Nowym Jorku jako policjant, później założył prywatne biuro detektywistyczne. Lil natomiast otworzyła rezerwat dla dzikich zwierząt o którym marzyła od dziecka. Dziesięć lat później Coop wraca na farmę dziadków aby im pomóc. Postanawia zostać tu już na stałe. W międzyczasie okazuje się iż Lil grozi niebezpieczeństwo a w miasteczku giną kolejne osoby. Coop wprowadza się do Lil aby zapewnić jej bezpieczeństwo i ją chronić przed oprawcą. Mężczyzna stara się odzyskać ukochaną. Jednak Lil nie potrafi mu wybaczyć krzywdy jaką jej wyrządził zostawiając ją przeszło dziesięć lat temu. Ponownie jednak stają się kochankami. W około ginie coraz więcej osób. Co stanie się z Lil? Czy Coop ją uratuje? Czy wybaczy mu ona i będą wiedli szczęśliwe życie?
        Moim zdaniem powieść ta jest dość, dość, jednak mnie nie porwała. Błędy w druku przeszkadzały mi. Bardzo irytowała mnie postać głównej bohaterki, Lil. Autorka dość szybko zdradziła podejrzanego, który groził Lil, więc nie było już tego napięcia kto to jest. Reasumują pozycja dosyć interesująca lecz mnie nie urzekła aby być pod wrażeniem.
                                                                                                       Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz