" I nie było już nikogo" to moje pierwsze spotkanie z autorką. Spotkamy się tu z doskonałą zbrodnią zaplanowaną w każdym stopniu.
Tajemniczy gospodarz pan U.N. Owen zaprasza dziesięcioro gości na swoją Wyspę Żołnierzyków w Devonie. Na miejscu okazuje się iż właściciel nie zdążył przyjechać by powitać swoich gości. Para służących dostała wytyczne jak mają zaopiekować się przybyłą ósemką gości. Wszyscy, cała dziesiątka mieszkańców wyspy odizolowana jest od społeczeństwa. Postanawiają się rozgościć. W każdym pokoju wisi dziecięca rymowanka:
Raz dziesięciu żołnierzyków
Pyszny obiad zajadało,
Nagle jeden się zakrztusił -
I dziewięciu pozostało.
Tych dziewięciu żołnierzyków
Tak wieczorem balowało,
Że aż jeden rano zaspał -
Ośmiu tylko pozostało.
Ośmiu dziarskich żołnierzyków
Po Devonie wędrowało,
Jeden zostać chciał na zawsze ...
No i właśnie tak się stało.
Siedmiu żołnierzyków zimą
Do kominka drwa rąbało,
Jeden zaciął się siekierą -
Sześciu tylko pozostało.
Sześciu wkrótce znęcił miodek;
Gdy go z ula podbierali,
Pszczoła ukłuła jednego
I tylko w piątkę zostali.
Pięciu sprytnych żołnierzyków
W prawie robić chce karierę;
Jeden już przymierzył togę ...
I zostało tylko czterech.
Czterech dzielnych żołnierzyków
Raz po morzu żeglowało;
Wtem wychynął śledź czerwony,
Zjadł jednego, trzech zostało.
Trójka miłych żołnierzyków
Zoo sobie raz zwiedzała;
Gdy jednego ścisnął niedźwiedź -
Dwójka tylko pozostała.
Dwóch się w słonku wygrzewało
Pod błękitnym, czystym niebem,
Ale słońce tak przypiekło,
Że pozostał tylko jeden.
A tej jeden, ten ostatni
Tak się przejął dolą srogą,
Że aż z żalu się powiesił,
I nie było już nikogo.
Szybko zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jeszcze tego samego wieczoru umiera pierwszy z gości. Reszta uznaje to za przykry wypadek. Przy śmierci drugiej osoby uświadamiają sobie iż to nie jest przypadek i ktoś chce ich zabić. Kolejne morderstwa przypominały te które opisane wypadki były w wierszyku. Reszta gości stała się podejrzliwa. Morderca bądź morderczyni musi być wśród nich. Giną kolejne osoby aż pozostaje tylko jedna która wiesza się w swoim pokoju i nie ma już nikogo na Wyspie Żołnierzyków...
Moim zdaniem powieść ta to wielkie dzieło i mistrzostwo. Akcja dzieje się pod koniec lat 30. XX w a lektura wydana została w 1939 r. Akcja trzyma w napięciu do ostatniej strony i wodzi za nos. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Akcja rozgrywa się bardzo szybko przez co lekturę czyta się bardzo szybko. Zdecydowanie polecam.
Pozdrawiam A.
Tajemniczy gospodarz pan U.N. Owen zaprasza dziesięcioro gości na swoją Wyspę Żołnierzyków w Devonie. Na miejscu okazuje się iż właściciel nie zdążył przyjechać by powitać swoich gości. Para służących dostała wytyczne jak mają zaopiekować się przybyłą ósemką gości. Wszyscy, cała dziesiątka mieszkańców wyspy odizolowana jest od społeczeństwa. Postanawiają się rozgościć. W każdym pokoju wisi dziecięca rymowanka:
Raz dziesięciu żołnierzyków
Pyszny obiad zajadało,
Nagle jeden się zakrztusił -
I dziewięciu pozostało.
Tych dziewięciu żołnierzyków
Tak wieczorem balowało,
Że aż jeden rano zaspał -
Ośmiu tylko pozostało.
Ośmiu dziarskich żołnierzyków
Po Devonie wędrowało,
Jeden zostać chciał na zawsze ...
No i właśnie tak się stało.
Siedmiu żołnierzyków zimą
Do kominka drwa rąbało,
Jeden zaciął się siekierą -
Sześciu tylko pozostało.
Sześciu wkrótce znęcił miodek;
Gdy go z ula podbierali,
Pszczoła ukłuła jednego
I tylko w piątkę zostali.
Pięciu sprytnych żołnierzyków
W prawie robić chce karierę;
Jeden już przymierzył togę ...
I zostało tylko czterech.
Czterech dzielnych żołnierzyków
Raz po morzu żeglowało;
Wtem wychynął śledź czerwony,
Zjadł jednego, trzech zostało.
Trójka miłych żołnierzyków
Zoo sobie raz zwiedzała;
Gdy jednego ścisnął niedźwiedź -
Dwójka tylko pozostała.
Dwóch się w słonku wygrzewało
Pod błękitnym, czystym niebem,
Ale słońce tak przypiekło,
Że pozostał tylko jeden.
A tej jeden, ten ostatni
Tak się przejął dolą srogą,
Że aż z żalu się powiesił,
I nie było już nikogo.
Szybko zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jeszcze tego samego wieczoru umiera pierwszy z gości. Reszta uznaje to za przykry wypadek. Przy śmierci drugiej osoby uświadamiają sobie iż to nie jest przypadek i ktoś chce ich zabić. Kolejne morderstwa przypominały te które opisane wypadki były w wierszyku. Reszta gości stała się podejrzliwa. Morderca bądź morderczyni musi być wśród nich. Giną kolejne osoby aż pozostaje tylko jedna która wiesza się w swoim pokoju i nie ma już nikogo na Wyspie Żołnierzyków...
Moim zdaniem powieść ta to wielkie dzieło i mistrzostwo. Akcja dzieje się pod koniec lat 30. XX w a lektura wydana została w 1939 r. Akcja trzyma w napięciu do ostatniej strony i wodzi za nos. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Akcja rozgrywa się bardzo szybko przez co lekturę czyta się bardzo szybko. Zdecydowanie polecam.
Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz