Zabawna historia o uroczej nauczycielce plastyki, Oli. Lecz przede wszystkim powieść dająca wiarę, że mimo popełnionych w życiu błędów zawsze trzeba wierzyć iż będzie lepiej.
Ola, nauczycielka plastyki pewnego dnia nie wytrzymała, kiedy ksiądz religii Wojtek dokuczał swojej koleżance z pracy Mariolce i uderzyła go w twarz. Wtedy życie Oli się zmieniło. Odeszła ze szkoły na urlop zdrowotny. Postanowiła poukładać swoje życie. Niechcący również życie swoich przyjaciół wywróciła do góry nogami.
Kobieta bardzo kochała swego partnera Marcina, który również był dobrym ojczymem dla jej syna Tymka. Lecz miała już dosyć bycia tą "drugą"ponieważ mężczyzna nie kwapił się by odejść od żony. Dlatego postawiła sprawę jasno i rozeszli się. Nie mogąc się z tym pogodzić, że mimo miłości która ich połączyła on jednak nie potrafił się rozwieść zaczęła pisać do niego maile, których nigdy nie wysyłała. Aby uporać się ze swym życiem zaczęła od porządkowania własnego ogrodu. Niespodziewanie została częścią załogi ekipy, która robiła cuda z jej kawałkiem zieleni.
Pewnego dnia wizytę złożył jej ksiądz Wojtek, który nie był już księdzem. Wyjaśnili sobie wszystko. Mężczyzna był wdzięczny Oli za o, że wstrząsnęła nim. Dzięki temu incydentowi w szkole odmieniła jego życie na lepsze. Przeprowadzał się na wieś w Bieszczady do wujka Leona. Zaprosił ją by go kiedyś odwiedziła.
Ola dostała również propozycję namalowania obrazów do hoteli w lubuskim. Została zaproszona przez Krzysztofa, właściciela tych hoteli na małe wakacje oraz dogadania się co do szczegółów ich współpracy. W podróż tę zabrała swoją koleżankę z pracy, Dorotę z którą się zaprzyjaźniła. Całkiem nie chcący wyjazd ten odmienił życie Doroty. A Ola? No właśnie, dalej pisała swoje kopie robocze do swojej jedynej miłości, Marcina.
Jakiś czas później szykowała się do podróży w Bieszczady. Towarzyszył jej przyjaciel Maks. W życiu nie spodziewali się jaką niespodziankę szykuje dla nich Wojtek. Po przyjeździe dowiedzieli się o ślubie Wojtka z ... Mariolką.
Bohaterka była bardzo szczęśliwa, że życie jej przyjaciół się układa i są szczęśliwi. Ona sama pragnęła być szczęśliwa i kochana. Ciągle marzyła, że w końcu odnajdzie swoje szczęście, a póki co cieszyła się szczęściem bliskich.
Moim zdaniem powieść ta ma w sobie coś co mimo wszystko dodaje czytelnikowi otuchy, że pomimo tragizmu sytuacji zawsze jest światełko w tunelu. Mimo iż lata mijają, czas płynie to jeszcze nie wszystko stracone. W najmniej oczekiwanym momencie nasze szczęście zapuka do naszych drzwi.
Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz