niedziela, 24 marca 2019

"Buźka" Sophie Hannah

                                      


               "Buźka" to dobry thriller psychologiczny. Wewnątrz powieści spotkamy się z morderstwem, paranoją, strachem oraz znęcaniem psychicznym.
               Alice Fancourt od dwóch lat jest szczęśliwą żoną Davida. Wbrew pozorom jej teściowa, Vivienne okazuje się dobrą, kochającą i troskliwą kobietą.  Alice pomimo ciężkiego porodu na świat wydaje piękną, zdrową dziewczynkę, Florence. Dwa tygodnie po porodzie za namową teściowej świeżo upieczona mama zostawia córeczkę z Davidem a sama idzie do fitness clubu aby się trochę zdystansować. Jednak myślami wciąż jest przy Florence. Po powrocie do domu od razu udaje się do pokoiku dziecięcego. Spoglądają do łóżeczka córeczki doznaje szoku. Z jej gardła wydobywa się przerażające wycie. Mianowicie dziecko, które leży w kołysce nie jest jej córką.  Kobieta popada w rozpacz. Najgorsze jest dla niej to, że David jej nie wierzy. Jego zdaniem Alice cierpi na depresję poporodową. Policja również nie wierzy Alice. Teściowa zleca badania DNA. Do tego czasu podmienione dziecko nazywają "Buźka" gdyż Alice za nic nie przyjmuje do świadomości, że Buźka to Florence. W domu panuje napięta atmosfera. David poniża żonę, znęca się nad nią psychicznie. Natomiast Vivienne za wszelką cenę stara się jej wmówić chorobę psychiczną. Na dzień przed badaniem genetycznym Alice wraz z Buźką znikają. Policja zmuszona jest do wszczęcia śledztwa. Dzięki spostrzegawczości funkcjonariusza Simona na jaw wychodzą pewne nieprawidłowości w sprawie zabójstwa pierwszej żony Davida, Laury Cryer. Czy policja odnajdzie prawdziwego zabójcę Laury? Gdzie jest Alice oraz jej córka? Kim naprawdę jest Buźka? Jakie grzechy ma Vivienne? Czy naprawdę jest taką dobrą kobietą jak mogłoby się wydawać?
           Moim zdaniem powieść ta daje wiele do myślenia. Na ogół uważa się, że jak ktoś mieszka w pięknym i bogatym domu, ma dobrego męża to jest szczęśliwy. Jednak czasem pozory mylą. Najwięcej tragedii dzieje się właśnie wewnątrz czterech ścian takiego domu. Jedynym minusem lektury dla mnie były drobne błędy ortograficzne, które mnie dekoncentrowały. Na ogół jednak pozycja godna uwagi i przeczytania.
                                                                                                                 Pozdrawiam A. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz