Zazwyczaj szkoła kojarzy się z lekcjami, sprawdzianami, klasówkami, nauczycielami itp, itd. Jednak "Szkoła żon" nie jest typową szkołą. W tej szkole można odnaleźć wiele przyjemnych momentów a przede wszystkim uzmysławia, że każda z nas jest piękna i nie można ciągle myśleć o innych a powinno czasem pomyśleć o sobie i zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie. Jak zwykle powieść pani Magdy mnie nie zawiodła.
Świeżo upieczona rozwódka Julka wygrała trzytygodniowy pobyt w spa w szkole żon na Mazurach. Mimo niechęci i braku przekonania postanowiła jednak tam pojechać.
Do szkoły również pojechała Michalina, zwana Misią. Jej głównym celem wyjazdu była nauka robienia dobrze. Chciała uszczęśliwić swojego Misia.
Pięćdziesięcioparoletnia nauczycielka Jadwiga, zdradzana przez męża zafundowała sobie pobyt w zmysłowej szkole żon. Chciała dowiedzieć się dlaczego jej małżeństwo przechodzi kryzys, co robi źle. Co powinna zrobić aby jej małżeństwo uległo poprawie.
Zakompleksiona Marta za namową ciotki również pojechała do szkoły.
Wszystkie uczennice do szkoły przyjechały w jakimś konkretnym celu. A to chciały poznać nowe igraszki, a to się dowiedzieć gdzie popełniają błąd skoro są zdradzane... Żadna nie przyjechała z myślą, że zrobią coś dla siebie, poza Julką, która nie chciała żadnego mężczyzny w swoim życiu.
Ewelina, właścicielka szkoły od samego początku powtarzała dziewczynom, że są tu dla samej siebie. Są tu po to, aby sobie sprawić przyjemność. Każda uczennica miała swojego prywatnego, osobistego masażystę. Szkoła byłą bardzo ekskluzywna, miała bogaty i urozmaicony plan zajęć, atrakcji, nauk i relaksu. W tymże pensjonacie każda kobieta ma czuć się piękna, atrakcyjna i wyjątkowa. Pobyt w spa odmienił życie bohaterek. Julia poznała i pokochała Konrada. Misia po załamaniu spowodowanym zdradą jej Misia z jej najlepszą przyjaciółką otworzyła oczy. W końcu zaczęła myśleć o sobie. Dzięki temu otworzyła swe serce na Janka. Jadwiga mimo wszystko wróciła do męża. Aczkolwiek nie była już tą samą Jadzią, co przed wyjazdem. Zmieniła się, nabrała więcej pewności siebie i uwierzyła w siebie. Marta natomiast dostrzegła swój problem z nadwagą...
Moim zdaniem "Szkoła żon" jest świetną terapią dla kobiet i nie tylko. Nie ma ludzi idealnych. każdy ma jakieś wady. Lecz piękno tkwi w duszy każdego człowieka. Powieść ta jest lekiem dla duszy i ciała.
Pozdrawiam A.





