"Maminsynek" to zabawna powieść o losach Leandra oraz jego Matki. Niespodziewanie pojawia się również Amelia, która troszkę całkiem przypadkiem namiesza w życiu synusia i mamusi.
Leander od małego traktowany był i ubóstwiany przez swoją Matkę. Chuchała i dmuchała na niego na każdym kroku. Ojciec po kilku próbach przebicia się przez zaborczą miłość Matki do syna zrezygnowany odszedł od nich. Matka poczuła wtedy ulgę. Razem z synem spędzali każdą chwilę, wszystko robili razem. Matka nawet mu pupę wycierała bo on się tego brzydził. Prawdziwy maminsynek. Nawet spali razem w jednym łóżku do momentu aż synek zaczął dojrzewać i musiał przenieść się do swojego łóżka. Dzień, w którym Leander stał się mężczyzną a mianowicie przeżył swój "pierwszy raz" zamiast świętować z dziewczyną on świętował go z Matką bo dziewczyna kiedy ja zobaczyła szybko uciekła.
W dorosłym już życiu Leandra każda kobieta która się pojawiła na horyzoncie nie miała szans z Matką lub listą Leandra doskonałej kobiety. Przełomem okazała się Amelia. To ona krok po kroku postanowiła odciąć pępowinę....
Moim zdaniem powieść ta dostarcza sporą dawkę humoru i uśmiechu. Można w niej również znaleźć kilka cennych rad i wskazówek. "Maminsynek" jest ciekawą pozycją i godną polecenia.
Pozdrawiam A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz