"Dziewczyna na klifie" to moje kolejne i z całą pewnością nie ostatnie spotkanie z autorką. Powieść ta opisuje o miłości, bólu, stracie oraz cierpieniu i podejmowaniu ryzykowanych decyzji życiowych. Jak tajemnice sprzed kilkudziesięciu lata nawet z pokolenia sprzed stu laty wpływa na życie ludzi obecnego pokolenia?
Grania Ryan na co dzień zajmuje się rzeźbiarstwem. Od 10 lat mieszka w Nowym Jorku wraz ze swoim narzeczonym, Mattem. Wydawać by się mogło iż prowadzą szczęśliwe życie. Spodziewali się dziecka. Niestety los młodych rodziców okrutnie doświadczył. Grania poroniła. Niewiele myśląc nad tym co robi wyjechała do swojego domu rodzinnego w Irlandii. Mężczyzna nie rozumiejąc zachowania ukochanej wydzwaniał do niej aby mu wytłumaczyła jaki był powód jej ucieczki. Niestety Grania nie chciała z nim rozmawiać. Pewnego wieczoru spacerując klifem napotkała się na dziewczynkę która wyglądała niczym duch. Grania podzieliła się tą wiadomością ze swoją matką, Kathleen. Miała nadzieję iż dowie się czegoś na temat dziewczynki od swojej rodzicielki. Wbrew oczekiwaniom Kathleen zareagowała dość wybuchowo i poradziła córce aby trzymała się z dala od dworu Dunworley jak i rodziny Lisle- Devonshire. Dowiedziała się od matki tylko tyle iż rodzina Ryan'ów oraz Lisle'ów są w pewien sposób spokrewnieni oraz kilkadziesiąt lat wstecz Lisle'owie wyrządzili ogromną krzywdę Ryan'om. Jednak uparta Grania nie posłuchała matki. Młoda dama z klifu, Aurora zaimponowała Grani swą dojrzałością jak na swój młody wiek. Już od pierwszego spotkania połączyła je silna więź. Grania opiekowała się małą, bawiła się z nią. Traktowała ją jak córkę a Aurora kochała Granię jak matkę której nie miała. Pewnego dnia ojciec Aurory, Alexander poprosił Granię aby zaopiekowała się dziewczynką kilka tygodni gdyż on musiał wyjechać i nie mógł zabrać córki ze sobą. Wspólnie spędzony czas bardzo zbliżył je do siebie. Kochały się nawzajem. Kathleen po rozmowie z mężem postanowiła opowiedzieć córce tajemniczą przeszłość obu rodzin. Na początek wręczyła dziewczynie listy z których Grania poznała Mary, od której wszystko się zaczęło...
Podczas I wojny światowej Mary wyjechała z Irlandii do Londynu. Pracowała w domu Lawrenca Lisle jako pokojówka. Pewnego dnia została wezwana do gabinetu pana domu. Lawrence wracając z podróży z Rosji przywiózł ze sobą niemowlę. Wtenczas zaproponował Mary aby została nianią dla małej Anny. Kobieta od pierwszego spojrzenia na dziecko bardzo je pokochała. Była dla niej jak matka. Całą swoją miłość przelała na Annę. Z biegiem lat dziewczynka rosła a wraz z nią ujawniał się jej talent do tańca do baletu. Po kilku latach Lawrence przyprowadził do domu kobietę, Elizabeth Delancey. Z czasem Elizabeth została żoną Lawrenca i macochą Anny. Niestety okazało się iż jest ona złą kobietą. Posłała Annę do szkoły z internatem a resztę służby zwolniła tłumacząc iż rezydencja zostanie zamknięta na kilka lat a państwo Lisle'owie wyjeżdżają. Mary dzięki oszczędnościom wynajęła mały pokoik w Londynie. Elizabeth zabroniła jej się kontaktować z Anną przez co pękało jej serce. Pewnego dnia w drzwiach jej skromnego mieszkanka zobaczyła Annę. Okazało się iż uciekła ze szkoły. Prosiła Mary aby nie odsyłała jej z powrotem do szkoły bo ponownie ucieknie. Mary nie widząc innego wyjścia musiała uśmiercić Annę na papierze aby dać jej nową przyszłość. Miłość do dziecka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.Była w stanie dla niej zrobić wszystko. Pewnego dnia Anna przyprowadziła gościa. Mężczyzna od miesięcy stał koło latarni pod oknami ich domu. Jeremy Langdon cierpiał na depresję spowodowaną obrazami wojny w której brał udział oraz śmierci narzeczonej. Z czasem stał się kimś ważnym w życiu Mary i Anny. Jeremy pochodził z zamożnej lordowskiej rodziny. Mary została panią Langdon a Anna oficjalnie była ich córką. Po kilku latach na świat przyszła Sophia, przybrana siostra Anny. Anna była już nastolatką i odnosiła coraz większe sukcesy w balecie. Pewnego dnia pokłóciła się z matką w skutek czego się wyprowadziła i urwała kontakt z rodziną. Nieubłaganie zbliżała się II wojna światowa. Jeremy nie potrafił poradzić sobie z myślą iż mogą go ponownie wezwać do służby. Nie wytrzymał psychicznie i odebrał sobie życie. Anna nawet nie pojawiła się na pogrzebie ojca. Mary wraz z Sophią wyjechała z Londynu i wróciła do Irlandii, do domu...
Moim zdaniem powieść ta przepełniona jest smutkiem, żalem, cierpieniem ale również ogromną miłością. Zło przeplatane jest z dobrem. W swojej recenzji opisałam tylko namiastkę tego co znajduje się w całej książce. Z trudem powstrzymałam się aby nie opisać całości. Jednak gdybym tak zrobiła zdradziłabym wszystkie tajemnice oraz krzywdy. Powiem tylko tyle i aż tyle, że według mnie naprawdę warto przeczytać powieść i poznać dalszy ciąg. Mnie osobiście książka porwała już od pierwszej strony i trzymała do ostatniej.
Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz