"Żegnaj Afryko" to dalsze losy Białej Masajki, która po czterech latach życia w buszu wraz ze swoją córką Napirai ucieka z Kenii.
Corinne po tym jak wyjechała z Kenii i wróciła do Szwajcarii zamieszkała u swej matki i jej partnera. Pierwsze miesiące były dla niej bardzo trudne. Ponownie musiała nauczyć się i przystosować do życia w cywilizowanym świecie. Uświadamia sobie jak pobyt w Afryce ją odmienił. Ogromnym wsparciem dla kobiety i jej córki jest jej matka ze swym partnerem oraz przyjaciółki z klubu samotnych matek. Z czasem Corinne odzyskuje siły. Zaczęła uporządkowywać swe życie. Znalazła pracę, mieszkanie. Wszystko zaczyna powoli się stabilizować. Wspomnienia z przeszłości nadal powracają do niej. Dzięki korespondencji z młodszym bratem Lketingi, James'em kobieta dowiaduje się jak się wiedzie jej kenijskiej rodzinie. Bardzo tęskni za swoją teściową. Na tyle ile może wspiera ich finansowo. Z czasem przyjaciółki namawiają ją aby swoje losy z Kenii przelała na papier i wydała książkę. Początkowo do tego pomysłu podchodziła sceptycznie. Jednak z czasem pod wpływem wspomnień sięga po kartkę i zaczyna pisać. Okazało się to dla niej w pewien sposób oczyszczeniem. Książka odniosła ogromny sukces. Czytelnicy proszą ją o dalsze losy. Corinne na swej drodze spotkała znajomego ze szkoły, Marcusa. Już od młodych lat zawsze mieli się ku sobie. Połączyła ich wielka miłość. Wbrew obawom Napirai zaakceptowała i polubiła Marcusa. Pewnego dnia Corinne zapragnęła wspiąć się na szczyt góry Kilimandżaro. Dzięki tej wyprawie uświadamia sobie iż jej miejsce i dom jest przy Napirai i Marcusie w Szwajcarii.
Moim zdaniem w tej relacji autorki spotkamy się z ogromną siłą jaka tkwi w człowieku. Ponownie podziwiam odwagę, upór i determinację autorki. Jej siła jest imponująca. Udowadnia iż człowiek z każdej sytuacji jest w stanie się podnieść i żyć dalej. Chciałabym mieć w sobie tyle siły i odwagi co Corinne.
Pozdrawiam A.
Moim zdaniem w tej relacji autorki spotkamy się z ogromną siłą jaka tkwi w człowieku. Ponownie podziwiam odwagę, upór i determinację autorki. Jej siła jest imponująca. Udowadnia iż człowiek z każdej sytuacji jest w stanie się podnieść i żyć dalej. Chciałabym mieć w sobie tyle siły i odwagi co Corinne.
Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz